Test: szklany czajnik z regulacją temperatury RAVEN – moje opinie


Mam już pewne doświadczenie w temacie czajników z regulacją temperatury. Lata temu przypadkiem kupiłam czajnik, w którym nie mogłam co prawda ustawić temperatury, ale miał wbudowany termometr, więc mogłam przynajmniej obserwować, kiedy temperatura spadnie do odpowiedniego poziomu. Przy pierwszym dziecku kupiłam czajnik Tefal Thermovision, który bardzo szybko się zepsuł. Kolejny czajnik recenzowałam wam 4 lata temu, był to ten Philips. Kupiłam go na wiosnę 2015 roku i do tej pory (czyli 5,5 roku) służył doskonale. Co więcej, nic nie wskazuje na to, aby miał się teraz zepsuć. Jednak naszły mnie ostatnio pewne zdrowotne dziwactwa i uznałam, że mam już dość picia zagotowanego plastiku 😉 . Choć czajniki z regulacją temperatury nadal nie są zbyt popularne, to jednak rynek poszerzył się ostatnio o modele ze szkła. Postanowiłam zatem wymienić mój czajnik na taki właśnie. Wybierając go, sugerowałam się głównie opiniami w sieci i ceną. Stanęło na czajniku RAVEN EC012. Przyznam, że ciekawiła mnie też sama marka RAVEN. To marka własna sieci RTV EURO AGD i nie miałam jeszcze z nią do czynienia. Uznałam, że jestem w stanie zaryzykować mniej niż 200 zł, żeby ją sprawdzić.

Zacznijmy od cech tego produktu:

  • Pojemność: 1,5 litra
  • Element grzejny : płaska grzałka płytowa
  • Moc: 2200 W
  • Wykonanie: szkło, stal nierdzewna + elementy plastikowe na obudowie
  • Obrotowa podstawa
  • Wskaźnik poziomu wody
  • Regulacja temperatury: 70, 80, 90 i 100˚C
  • Funkcja podtrzymywania ciepła
  • Wymiary (z podstawą): wysokość 22,5 cm, długość (maksymalna, czyli przy rączce ustawionej po przeciwnej stronie podstawy) 25,5 cm, szerokość 15,5 cm.

Czajnik z regulacją temperatury – jak wygląda korzystanie?

Nie jest łatwo napisać recenzję czajnika. Postaram się jednak 😉 . Czajnik od razu wydał się wygodny, proces nalewania wody z kranu jest super prosty – jednym ruchem naciskam przycisk otwierający pokrywę. Ustawianie temperatury również bezproblemowe. Mnie jedynie zdziwiło, że włączenie wymaga naciśnięcia 2 przycisków: najpierw z wybraną temperaturą, potem jeszcze włącznik. Mój mąż za pierwszym razem myślał, że czajnik nie działa 😉 . W naszym poprzednim wystarczył sam przycisk temperatury i czajnik już się nagrzewał. Zagotowanie 1 litra wody o temperaturze pokojowej trwa w nim ok 3,5 minuty. Dość czasochłonne wydaje się nagrzanie wody do 70, 80 lub 90˚C (pokazałam to na filmiku, choć tam podgrzewałam już dość ciepłą wodę). W tym przypadku czajnik nagrzewa się w kilku cyklach (jakby na raty), aby osiągnąć właściwą temperaturę. Nie sprawdzałam, czy jest to rzeczywiście temperatura deklarowana. Jednak wydaje mi się, że jest odpowiednia do zielonej herbaty. Po podgrzaniu wybrany przycisk przestaje migać (świeci stale) i pojawia się sygnał dźwiękowy. Sygnał jest cichy i bardzo często go nie zauważam. Łatwo zauważyć, że woda się zagotowała, jednak gdy podgrzewa się do 70 stopni trudno mi ocenić, czy już jest podgrzana czy nie. Patrzę wtedy na światło przycisku. Dobrze, że jest jako dodatkowa informacja. Gdy podnosimy czajnik z podstawy, automatycznie się wyłącza. Podobnie wyłącza się chwilę po zagotowaniu.

Zalety:

  • Wykonany ze szkła żaroodpornego i stali nierdzewnej – bezpiecznych materiałów odpornych na temperaturę.
  • Wybór temperatur: 70, 80, 90 i 100˚C.
  • Raczej trudno byłoby się oparzyć: raczka jest wykonana z plastiku, który się nie nagrzewa, również na pokrywie jest czarny punkt z plastiku, dzięki czemu możemy ja zamknąć bez dotykania nagrzanej stali.
  • Ma wygodną rączkę.
  • Łatwo otwiera się pokrywę jedną ręką. Pokrywa otwiera się szeroko, więc łatwo jest wlać do środka wodę.
  • Podstawa jest obrotowa, więc możemy postawić czajnik w dowolny sposób.
  • Przyciski są wygodne w użyciu, jasno podświetlone.
  • Podczas nalewania woda się nie rozlewa, choć leci dość szerokim strumieniem.
  • Wydaje się, że czajnik ma precyzyjną kontrolę temperatury – wnioskuję po tym, że podgrzanie wody do 70-80 stopni wymaga kilku cykli ogrzewania.

Wady:

  • Duże oczka w sitku, przez który wlewamy wodę do szklanki, na pewno nie zatrzymają kamienia (chyba, że zaczną nam odpadać całe płaty 😉 ). O dziwo producent nazwał to filtrem antyosadowym.
  • Sygnał dźwiękowy nieco zbyt cichy i krótki jak dla mnie – często go przegapiam w domowym gwarze.
  • Brakuje mi temperatury 95˚C- w tej temperaturze zaparzam czarną herbatę, 90˚C to chyba zbyt mało, a zagotowanie nie jest konieczne.
  • Brak temperatury 40˚C – przydatnej w przypadku rozpuszczania mleka modyfikowanego.

Jak wygląda szklany czajnik po czasie?

Przeglądając opinie o szklanych czajnikach wiele razy natknęłam się na skargi na widoczny osad z kamienia, który psuje wygląd czajnika po pewnym czasie użytkowania. Najwyraźniej tym użytkownikom bardziej przeszkadza wygląd niż sam kamień, który tak samo pojawi się w każdym innym czajniku 😉 . Mija właśnie miesiąc, od kiedy zaczęliśmy korzystać z tego czajnika. Używamy go 3-5 razy dziennie do parzenia herbaty oraz wyparzania warzyw i owoców. Prawie zawsze wykorzystujemy wodę z dzbanka z filtrem, żeby ograniczyć ilość kamienia. Oczywiście on wciąż się osadza, ale jest go na tyle mało, że po tym miesiącu prawie go nie widać. Jest niewielki nalot na stalowym dnie dzbanka oraz ledwie widoczny, na wysokości 1 cm na szklanej ściance (tyle wody zwykle zostaje w czajniku przez dłuższy czas, stąd pewnie taka wysokość osadu). Na razie uważam, że czajnik wygląda bardzo dobrze. Zresztą raz na jakiś czas i tak będę go odkamieniać kwaskiem cytrynowym, który jest środkiem naturalnym i skutecznym. Zatem jeśli korzystacie z wody filtrowanej, nie musicie się obawiać brzydszego wyglądu czajnika. Warto jednak pamiętać, że zwykle po zagotowaniu na ściankach przez dłuższy czas utrzymują się krople wody i para, więc na pewno nie będzie wyglądał, jak wyjęty prosto z pudełka 😉 .

Podsumowanie moich opinii o czajniku RAVEN

Niech nie zmylą Was te dość liczne wady, które wymieniłam. Z czajnika jestem w sumie bardzo zadowolona. Ma to, na czym mi zależało: jest wykonany z bezpiecznych materiałów i ma regulację temperatury. Do tego ładnie wygląda. Żadna z jego wad go w moich oczach nie dyskwalifikuje. Zobaczymy tylko, czy on również posłuży tyle lat, co poprzednik 😉 .

Cena czajnika z regulacją temperatury RAVEN EC012: ok 180 zł (sprawdź aktualną cenę).

Czajnik z regulacją temperatury RAVEN EC012 oceniam na 4,5 gwiazdki

Zielona herbata z domowym syropem na odporność

A na koniec jeszcze zdradzę Wam mój przepis na super zdrową i smaczną zieloną herbatę.

Tak naprawdę to sama herbata nie jest jakaś szczególna. Od kiedy poważnie zachorowałam, wróciłam do regularnego picia zielonej herbaty. Ponieważ wyczytałam, że najzdrowsze właściwości ma oryginalna japońska sencha, w końcu kupiłam taką przez internet (w Auchan, wśród kilkudziesięciu zielonych herbat nie znalazłam żadnej japońskiej). Zaparzam ją aż 5 minut w 70 lub 80 stopniach. Po zaparzeniu dolewam do niej trochę chłodnej wody, żeby kolejny składnik nie stracił swoich cennych cech 🙂 .

Ten składnik to u mnie domowy syrop na odporność. W sokowirówce wyciskam sok z kawałka korzenia imbiru i jednej cytryny (mam plan następnym razem dodać jeszcze korzeń kurkumy). Taką mieszanką zapełniam małą buteleczkę w 2/3, pozostałą 1/3 uzupełniam miodem i dokładnie wstrząsam. Przechowuję w lodówce i dolewam około łyżeczkę do zielonej herbaty (choć do czarnej również świetnie pasuje).

Zdrowia Wam życzę, dbajcie o siebie 🙂

 

Tagi: , , , , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *