Jak wybrać pralkę? Jaką pralkę kupić? Moje doświadczenia


Wybór pralki to nie tylko wyzwanie, ale też mozolna praca. Jeśli mamy ulubionego, sprawdzonego (o ile to w ogóle możliwe) producenta, to jeszcze pół biedy. Pozostaje nam wybór spośród kilku do kilkudziesięciu modeli w jego ofercie. Gorzej jeśli przemnożymy to przez kilkanaście popularnych marek, wtedy możliwość wyboru jest ogromna, a ilość informacji do przeanalizowania może nas przytłoczyć.

Jak wyglądał wybór pralki w moim przypadku? Zaczęłam od ograniczenia się do 2 marek, z którymi albo sama miałam wiele pozytywnych doświadczeń (Bosch), albo słyszałam / czytałam wiele pozytywnych opinii (Electrolux). Czy to znaczy, że pozostali producenci by mnie nie usatysfakcjonowali? Nie. To znaczy, że chciałam sobie ułatwić poszukiwania 🙂 Ostatecznie jednak, planując wpis na blogu i zakładając różne upodobania „markowe” czytelników, porównałam pralki 4 marek: Electrolux, Bosch, Samsung i Amica. Założyłam też od razu, że chcę pralkę ładowaną z przodu. Podobno te „od góry” są bardziej wytrzymałe, jednak trudno mi się przekonać do takiego rozwiązania. Mam na pralkę dużo miejsca i wolę „wyrzucać” z niej pranie niż wyciągać je do góry. Określiłam też cenę, jaką gotowa jestem zapłacić, na poziomie do 1600 zł.

Kolejny krok był oczywisty. To ustalenie ważnych dla mnie kryteriów. Na mojej liście znalazły się:

  • niezawodność, niezawodność i jeszcze raz niezawodność,
  • pojemność bębna: 7 lub 8 kg,
  • wirowanie na poziomie około 1200 obrotów,
  • wysoki poziom energooszczędności,
  • niskie zużycie wody,
  • automatyka wagowa,
  • opóźniony start,
  • dowolny dobór temperatury do programu.

Niezawodność pralki

Niezawodność pralki to w dzisiejszych czasach oczywiste kryterium. Sprzęty AGD psują nam się jak w zegarku między 2 a 3 rokiem, tuż po zakończeniu gwarancji. Niestety w tym przypadku wyznaję spiskową teorię dziejów, według której to zamierzone działanie producentów. Nie bez powodu rynek AGD w Polsce rośnie. Skoro naprawa sprzętów jest nieopłacalna, to jesteśmy zmuszeni kupować nowe. Moja poprzednia pralka po 2 latach i 8 miesiącach wymagała wymiany łożysk, które, jak się okazało, były zintegrowane z bębnem, a to oznaczało koszt min. 600 zł, czyli połowę wartości pralki w momencie jej zakupu. Choć z założenia preferuję naprawę jako rozwiązanie ekologiczne, to w tym przypadku nie miałam na tyle zaufania do sprzętu. Obawiałam się, że po tak drogiej naprawie za kilka miesięcy zepsuje się inna kosztowna część.

W jaki sposób ocenić, czy sprzęt długo nam posłuży? Niestety nie ma na to recepty, ale na czymś musimy się oprzeć.

  • Możemy bazować na wcześniejszych naszych doświadczeniach, tylko pamiętajmy, że sprzęty tego samego producenta zakupione 10 lat temu były dużo mniej awaryjne niż obecnie. Ja ostatniego Whirlpoola także wybrałam ze względu na wcześniej posiadaną pralko-suszarkę tej marki i niestety się zawiodłam.
  • Możemy sprawdzać opinie o produktach w sieci, ale użytkownicy oceniają sprzęt zwykle krótko po jego zakupie, kiedy wszystko jest nowiutkie i świetnie działa. Innym problemem są opinie i recenzje tworzone na zamówienie producenta (to podobno częsta praktyka).
  • Jednym z sensownych sposobów oceny jakości sprzętu może być dłuższa gwarancja producenta. Sprawdźmy tylko, czy warunki są takie same jak przez pierwsze dwa lata, a przede wszystkim, czy gwarancja dotyczy wszystkich części. Electrolux na przykład promuje 10-letnią gwarancję na silnik inwerterowy – fajny pomysł, choć podobno silnik nie jest najbardziej awaryjną częścią pralki.
  • Być może warto zainteresować się, gdzie produkowany jest sprzęt. Nie twierdzę, że „made in China” od razu skreśla produkt, sama jednak mam większe zaufanie do europejskich wyrobów, a najlepiej polskich. W Polsce rocznie produkuje się ponad 6 mln sztuk pralek i pralko-suszarek! Nie ma więc problemu z zakupem rodzimego modelu.
  • Dla mnie jednak kluczowym czynnikiem w temacie „niezawodność” było znalezienie takiego modelu, w którym bęben i łożyska nie są zintegrowane, co oznacza, że możliwa jest wymiana samych łożysk, czyli znacznie tańsza naprawa. Sprawdzenie tej cechy okazało się problematyczne, jednym sposobem jest kontakt z infolinią. Za pierwszym razem wprowadzono mnie w błąd, dopiero sprzeczne informacje od sprzedawcy oraz kontakt z infolinią techniczną producenta (pan sprawdzał to na rysunkach technicznych :)) upewniło mnie, że faktycznie ten model jest tak skonstruowany.

Pojemność bębna

Pojemność bębna wydaje się tematem znacznie łatwiejszym do oceny, bo jest konkretnie zdefiniowana przez producenta. Nie do końca. Zaskoczyło mnie, kiedy zorientowałam się, że taki sam wsad podany w kilogramach (ile kg suchego prania z bawełny maksymalnie może być wyprane w jednym cyklu) nie oznacza tej samej objętości bębna w litrach. Dotychczas miałam pralkę o wsadzie 6 kg i początkowo służyła dla gospodarstwa 2-osobowego, a ostatnio już 4-osobowego. Wsad 6 kg zwykle, ale nie zawsze wystarczał, dlatego zakładałam, że wybiorę większy, przynajmniej 7 kg. Wtedy wpadłam na szalony pomysł, żeby znaleźć coś, co pomieści dużą, dwuosobową (220 x 200), ale lekką kołdrę. Zaczęłam analizować wsady 8 kg. Z zaskoczeniem odkryłam, że pralka o tym wsadzie marki Bosch daje pojemność 55l, podczas gdy u Electroluxa to aż 66l (czyli o 20% większy bęben). Co ciekawe objętość 55l w przypadku Boscha dotyczy także modelu 7 kg. Podsumowując, warto się zastanowić, czy tak naprawdę zależy nam na wadze czy objętości prania. Następnie trzeba skontaktować się z infolinią, bo nie każdy producent podaje objętość bębna w litrach. Ja ostatecznie uznałam, że żaden z powyższych modeli może nie pomieścić dużej kołdry, a na mniejszą dziecięcą, z wiadomych względów często praną, 55l i 7 kg powinno wystarczyć.

Obroty wirowania

Obroty wirowania w interesujących mnie modelach pralek wynosiły przeważnie 1000, 1200 i 1400 rpm. Przyznam, że do tej najwyższej wartości miałam wątpliwości. Podobno korzystanie z dużych obrotów szybciej niszczy łożyska, co rzeczywiście miało miejsce w moim starym sprzęcie. Pod koniec jego „żywota” z konieczności korzystałam z obrotów 1000, a nawet 800 i zdziwiło mnie, że wilgotność prania nie jest drastycznie większa, powiedzmy, że nadal akceptowalna. Z drugiej strony, nie posiadając automatycznej suszarki, zależy mi, żeby pranie schło jak najszybciej, więc w drodze kompromisu wybrałam obroty 1200. Co ciekawe, dokładna liczba maksymalnych obrotów nie zawsze wynosi tyle, ile deklarowana. Możemy ją porównać na kartach produktów według wytycznych UE. Tam też znaleźć można informacje o klasie efektywności wirowania oraz wilgotności resztkowej. Ja polecam ten ostatni wskaźnik jako najbardziej miarodajny. Okazuje się bowiem, że modele w innej klasie (B i C) tak naprawdę różnią się wilgotnością resztkową na poziomie 56% i 53%. Ja takiej różnicy na pewno nie wyczuję 🙂 A żeby było jeszcze ciekawiej taką samą wilgotność mogą uzyskać pralki o tym samym wsadzie a innej prędkości wirowania! Przykład: Electrolux EWF1276GDW (1200 rpm) i INDESIT XWE 71483X (1400 rpm). Oba modele w klasie wirowania B (wilgotność 53%).

Energooszczędność

Energooszczędność jest dla mnie ważna zarówno ze względu na aspekt ekonomiczny jak i ekologiczny. Muszę przyznać jednak, że nie poświęcałam jej wiele uwagi podczas wybierania pralki. Pralki ze średniej półki to klasa A+++, co w praktyce oznacza w analizowanych przeze mnie modelach średnie roczne zużycie na poziomie ok 170 kWh. Różnice pomiędzy modelami różnych producentów to kilka kilowatogodzin rocznie, a więc mniej niż 3 zł, jeśli chodzi o koszty energii! W kontekście ekologii każda oszczędność ma znaczenie, jednak w tym przypadku zapewne wykorzystane materiały i sposób produkcji sprzętu rzutują na ekologiczność produktu w znacznie większym stopniu.

Zużycie wody

Porównywane przeze mnie pralki zużywają około 10 tysięcy litrów wody rocznie, a różnice pomiędzy nimi są przeważnie na poziomie 1000 litrów. To zaledwie 8-9 zł różnicy w rocznych rachunkach za wodę. Sama ilość zużytej wody przemawia jednak do wyobraźni. Tysiąc litrów to jakieś 10 kąpieli w wannie lub 30 „szybkich” pryszniców!

Automatyka wagowa

Automatyka wagowa to wciąż dla mnie zagadkowe pojęcie. Ja rozumiem ją jako dostosowanie ilości zużywanej wody do ilości prania i to chyba najbardziej podstawowa funkcja. To ważne przede wszystkim w pralkach o dużej pojemności, w których od czasu do czasu na pewno zdarzy nam się wyprać połowę wielkości wsadu. Ilość zużytej wody nie będzie co prawda proporcjonalna, ale zawsze mniejsza. Często producenci deklarują, że w przypadku ich sprzętów automatyka wagowa pozwala skrócić nie tylko ilość wody, ale też ilość energii i czas prania. Tego ostatniego spodziewałam się po mojej poprzedniej pralce, ale nigdy takiego skutku nie zauważyłam. Wygląda na to, że w prostszych modelach automatyka wagowa bazuje na hydrostatach – pralka nie waży prania w sensie dosłownym, a jednie wyczuwa stopień wchłonięcia wody przez tkaninę. W droższych modelach pralka faktycznie waży pranie, dzięki czemu nie tylko ustala ilość potrzebnej wody, ale również skraca lub wydłuża czas prania, a nawet pokazuje poziom zapełnienia bębna i ilość potrzebnego środka piorącego. Takie funkcje proponuje np. Bosch WAY24742PL.

Opóźnienie startu

Opóźnienie startu to w pralkach ze średniej półki raczej standard. Dla mnie to kluczowa funkcjonalność, ponieważ, mając pralkę w piwnicy, włączam ją prawie zawsze na noc. Lubię wieszanie prania jako dodatek do porannej kawy 😉 Kiedy już sprawdzimy, czy taka funkcja jest dostępna, można jeszcze dowiedzieć się (choćby z instrukcji dostępnych w internecie), jaki jest maksymalny czas opóźnienia startu. Dla mnie to mało istotne – maksimum to zwykle ok. 20 godzin, mi wystarczy 10.

Zakres temperatur

Moja poprzednia pralka niestety nie umożliwiała dowolnego doboru temperatury. Choć programów miała sporo i ostatecznie „dogadałyśmy się”, to jednak tym razem zadbałam o to, aby mieć ten wybór. Piorę najczęściej mix ubrań bawełnianych i syntetycznych w 30º oraz bawełnę w 40º i 60º. Wiem, że niektórzy użytkownicy oczekują też temperatury 50º. Obecnie wiele pralek na rynku oferuje również pranie w 20st. Ja zawsze wybieram maksymalną temperaturę na metce, a co mi tam! 🙂 Okazuje się, że sprawdzenie, jakie temperatury oferuje dana pralka, jest dość kłopotliwe. Na jednej z infolinii konsultant, nie mogąc doszukać się tej informacji, poszedł sprawdzić… na pralce! Ucieszyło mnie to, że w call center naprawdę mają dostęp do sprzętów, o których rozmawiają 🙂 Inną pralkę oglądałam w sklepie, istnienie 30º odkryłam w instrukcji obrazkowej, na grafice przedstawiającej wyświetlacz. Dla osób preferujących wyższe temperatury kluczowa powinna być informacja, że nawet jeśli program zakłada samodzielny wybór temperatury, to zawsze ma też ustaloną tę maksymalną, której nie pozwoli przekroczyć.

 

Mam nadzieję, że powyższe porady ułatwią Wam znalezienie Waszego pralniczego ideału 🙂

A tym wyjątkowo dociekliwym polecam lekturę unijnego rozporządzenia dotyczącego pralek właśnie: http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX:32010R1061

Tych, którzy nadal poszukują, zapraszam do przeczytania kolejnego wpisu, w którym szczegółowo porównam parametry 4 modeli pralek z podobnej półki cenowej.

Porównanie popularnych pralek

Porównanie popularnych pralek – podsumowanie

Test pralki Bosch WAE2449FPL

Tagi: , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



6 komentarzy

  1. A u mnie w domu pralka Gorenje – sprawuje sie idealnie, uwazam ze Panstwa opiasne wymagania firma spelnilaby w 100% – tak jak u mnie 🙂 ja do swojej starej pralki na pewno bym nie wrocila, komfort jest duzo wiekszy tym bardziej przy małych dzieciach 🙂

    Odpowiedz
  2. babskie gadanie…….

    Odpowiedz
  3. Popieram opinię o Whirpoolu, moja pralka zardzewiała po 1,5 roku.Stoi w kuchni.

    Odpowiedz
  4. Witam, w obecnej chwili stoję przed trudną decyzją wyboru pralki. Mam 3osobowa rodzinę, w zasadzie za niedługo 4osobowa. Mam małe mieszkanie i fakt ilości prania za niedługi czas spędza mi sen z powiek. Dlatego rozważam zakup pralko-suszarki (na osobne urządzenia nie ma szans ze względu na brak miejsca?). Czy może Pani doradzić lub odradzic wybór? Wiem ze nie wysusze całego prania np. W Samsungu przy 7 kg praniu 5 kg moge wysuszyć. W sezonie jesienno-zimowym dla mnie do duża pomoc, latem nie ma problemu bo wolę suszyć na świeżym powietrzu na balkonie. Sama nie wiem, czy taka pralko-suszarka spełnia rolę, czy warta tej ceny?

    Odpowiedz
    • Co prawda już odpowiedziałam w wiadomości prywatnej, ale dla porządku jeszcze raz 🙂
      Ja sama nie korzystam z suszarki, głównie dlatego, że mieszkam w domu i mam miejsce na powieszenie prania, choć zimą efekt wizualny jest średni 😉 Kiedy mieszkałam w mieszkaniu (jeszcze bez dzieci) miałam pralko-suszarkę, ale też nie korzystałam często z suszenia. Tyle, że wtedy prałam raz w tygodniu, a teraz codziennie. Na Pani miejscu bym się zdecydowała na pralko-suszarkę. Większość modeli pozwala wysuszyć minimum 5 kg, a to moim zdaniem nie jest wcale mało (dotyczy suchego prania, proszę sobie zważyć ubrania z ciekawości). Wystarczy z pełnej pralki wyjąć kilka największych ubrań i je rozwiesić, a resztę wysuszy suszarka. Zresztą pewnie nie raz będzie Pani prała niepełną pralkę i wtedy będzie można wysuszyć całość. O kwestiach finansowych się nie wypowiem, bo to zależy od Pani budżetu. Proszę też pamiętać, że takie suszenie to dodatkowe zużycie prądu. Nie doradzę Pani konkretnego modelu, bo dotychczas nie analizowałam pralko-suszarek. Życzę powodzenia w decyzji 🙂

      Odpowiedz
      • Rzeczywiście napisałam w wiadomości prywatnej do Pani 🙂
        I tu dziękuję Pani za bardzo szybką odpowiedź:)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Share This