Test maszynki do mielenia z szatkownicą Zelmotor – moje opinie

utworzone przez | 8 marca 2021 | 0 komentarzy

Ot zwykła maszynka do mielenia. Kto by pomyślał, że to właśnie ten test wzbudzi w naszym domu tyle emocji, od obaw do entuzjazmu. Skąd te skrajności? Ano stąd, że nasza rodzina ma bardzo zróżnicowane podejście do jedzenia. Według ostatnio popularnej definicji wskoczyliśmy do szufladki „flexitarianie”. Oznacza to, że w zasadzie jemy wszystko, choć mocno ograniczamy mięso. Na obiad jemy je 1-2 razy w tygodniu i jest to prawie zawsze drób. Nie stronimy natomiast od ryb czy jajek. Taki model żywienia to wynik rodzinnego kompromisu, choć nie powiem, moje zdanie jest tu jednak decydujące, bo to ja głównie gotuję 😉 . A ja mogłabym spokojnie obejść się bez mięsa. Mój mąż mięso lubi, ale lubi też ekologię i nie lubi się ze mną kłócić, więc szczególnie nie protestuje. Gdy zdarza nam się jeść na mieście (w dobrych czasach…) wtedy chętnie wybiera wieprzowinę lub wołowinę 😉 . Dzieci natomiast mięso kochają na co dzień i od święta, młodszy nawet śpiewa o nim piosenkę („mięcho, mięcho, mięcho”). Próbowałam im nieco przybliżyć temat masowej hodowli zwierząt, ale spłynęło to po nich jak po kaczkach. A propos kaczek, będąc w parku, pytają z autentyczną ciekawością, czy to ta, którą babcia poda na obiad w święta… No trudno, może nie są stworzeni do wegetarianizmu. Ratuje ich żywienie zbiorowe w przedszkolu i szkole, gdzie mięso podają prawie codziennie. Ja zatem bez wyrzutów sumienia mogę mięsne lodówki omijać w sklepach szerokim łukiem. A właściwie mogłam do niedawna, bo jak tu przetestować maszynkę do mielenia bez obróbki mięsa? Żebyście widzieli moje dzieci, kiedy usłyszały, że na obiad będą MIĘSNE burgery, a nie tradycyjnie vegeburgery… Na pocieszenie Zelmotor przysłał mi do testów model 489.81 z szatkownicą. Dzięki temu mogłam pójść również w bliższe mi terytoria, jak surówki z kapusty i marchewki, sos pieczarkowy, mizerię czy placki ziemniaczane 🙂 .

To przyjrzyjmy się zatem bliżej elementom, które znajdziemy w zestawie 489.81:

  • maszynka do mielenia: sitka nierdzewne o średnicy otworów 2,7 mm, 4 mm, 8 mm, nasadka masarska, popychacz, nożyk dwustronny, wkładka dystansowa, misa zasypowa, zapasowe sprzęgło,
  • szatkownica: misa, nierdzewne tarki do plastrów*, przecierania, wiórek drobnych i grubych,
    *UWAGA: do mojego zestawu dołączona była również tarka do karbowanych plastrów (jak karbowane chipsy), prawdopodobnie stanowi ona wyposażenie dodatkowe, upewnijcie się podczas zakupu, ile i jakie bębny w szatkownicy będą zawarte w zestawie.

Parametry maszynki do mielenia z szatkownicą Zelmotor:

  • Moc (peak power): 1900 W
  • Liczba prędkości: 1
  • Gumowe nóżki antypoślizgowe
  • Wydajność mielenia: 2,5 kg/min

Maszynka do mielenia mięsa

Kiedy już pogodziłam się z myślą, że czeka mnie mielenie mięsa, postanowiłam sprawdzić 3 różne gatunki. Zaznaczę od razu, że wybrałam raczej delikatniejsze mięso, nic żylastego, bo nie wiem, czy bym dała radę takie zjeść 😉 . Nie wiem zatem, jak maszynka poradziłaby sobie z takim trudnym przeciwnikiem. Sprawdziłam natomiast te 3 rodzaje:

  • mięso z uda indyka,
  • mięso z łopatki wieprzowej,
  • mięso wołowe na gulasz.

Wszystkie te rodzaje mięsa mieliłam sitkiem o średnich oczkach (4 mm) – było idealne na moje potrzeby. Część wołowiny testowałam też z sitkiem o dużych oczkach (8 mm). Za pierwszym razem, podczas mielenia indyka szło to nieco opornie, nie wiem, czy to dlatego, że było to pierwsze użycie, czy może dlatego, że nie użyłam popychacza. W kolejnych próbach maszynka radziła sobie bardzo dobrze i szybko. Po zakończeniu tuż za nożykiem znajdowałam minimalną ilość niezmielonego mięsa. Reszta ślimaka była czyściutka. Nie potrafię odnieść się do wydajności, ponieważ jednorazowo zmieliłam nie więcej niż 0,5 kg mięsa, co zajmowało kilkanaście-kilkadziesiąt sekund. Wątpię, czy udałoby mi się zmielić w minutę 2,5 kg, jak mówi specyfikacja, ale nawet gdyby trwało to nieco dłużej i tak nie byłoby problemem.

Bardzo dawno nie mieliłam samodzielnie mięsa, od dawna też nie kupowałam gotowego mielonego, ale z tego co pamiętam było on zdecydowanie mniej apetyczne niż to świeżo zmielone w domu. Podczas testów zrobiliśmy burgery z indyka, tortille meksykańskie z mięsem wieprzowym i wołowym i tradycyjne mielone kotlety z łopatki wieprzowej. O dziwo nawet mi smakowały 🙂 .

Niestety nie udało mi się sprawdzić sitka o najmniejszych oczkach. Planowałam zmielić w nim mak na drożdżówki (przed świętami wyszła mi doskonała domowa masa makowa!), ale najwyraźniej to nie sezon na mak. Jedyny, jaki znalazłam, to mielony 😀 .

Nie przetestowałam również nasadki masarskiej, bo robienie kiełbasy przerosło moje granice flexitarianizmu 😉 .

Szatkownica

W międzyczasie testowałam oczywiście szatkownicę. Uznałam, że nazwa zobowiązuje, w związku z czym kupiłam kapustę 😉 . Już 3 razy robiłam z niej surówkę, a wciąż czeka jeszcze ćwiartka 😉 . Szatkowanie kapusty możecie zobaczyć na filmie. Choć główka była mała, każdą ćwiartkę musiałam podzielić jeszcze na 2-3 części, aby zmieściły się do podajnika. Nie jestem zatem przekonana, czy szatkownica sprawdzi się przy kiszeniu kapusty na skalę masową. Na moje, codzienne potrzeby, poradziła sobie całkiem dobrze.

Choć z podobnej szatkownicy kiedyś już korzystałam, marka Zelmotor wprowadziła pewną innowację – specjalny lemiesz, czyli plastikową pochyłą część, która po przetworzeniu pomaga odprowadzać składniki do miski. Nie działa może w 100% – często trzeba pomóc warzywom w wydostaniu się z szatkownicy, ale zdarza się tak przede wszystkim na sam koniec pracy. Wcześniej składniki nawzajem się przepychają i w końcu lądują w misce. Na pewno jest to pewne usprawnienie pracy.

Oprócz kapusty wykorzystałam szatkownicę także do tarcia marchewki na drobne wiórki, cukinii na grube wiórki, pieczarek i ogórków na plasterki, batatów na karbowane plastry i ziemniaków na miazgę 😉 .

Jeśli chodzi o obróbkę warzyw na plastry i wiórki, szatkownica radzi sobie świetnie. Nie miałam co do tego żadnych zastrzeżeń. W przypadku innych warzyw wielkość wlotu okazuje się zupełnie wystarczająca. Zmieściłam do niego na przykład małą cukinię w całości. Po starciu lub pokrojeniu warzyw zostawało bardzo mało resztek. W zasadzie były to też starte już składniki, tyle, że nieliczne przyklejały się do ścianek.

Nie jestem natomiast przyzwyczajona do specjalnej tarki do ziemniaków. Placki robię rzadko, na ziemniakach też się nie znam. Miałam wrażenie, że maszynka trochę się z tym męczyła, a z ziemniaków wycisnęła bardzo dużo soku. Jednak po odciśnięciu placki wyszły doskonałe, więc może tak miało być 😉 . W tym przypadku zostało więcej resztek w szatkownicy.

Dziś jeszcze, na koniec testów przypomniałam sobie, że przecież mogę zetrzeć ser na pizzę 🙂 . Mój rozdrabniacz radzi sobie z tym na tyle kiepsko, że ostatnio zaczęłam kupować gotową startą mozzarellę. A tu niespodzianka. Gouda przeszła przez szatkownicę migiem (ścierałam ją na grubych oczkach). Bez problemu i bez pozostawionych resztek. Super! Chyba ta funkcja najbardziej by mi się przydała.

Jak wygląda czyszczenie maszynki do mielenia Zelmotor?

Maszynka do mielenia, jak chyba wszystkie modele, nie nadaje się do mycia w zmywarce, jeśli chodzi o elementy metalowe. Jeśli zabierzemy się do czyszczenia od razu, mycie pod bieżącą wodą okaże się bardzo szybkie i skuteczne. Plastiki możemy myć w zmywarce i jak tak oczywiście robię 🙂 .

Niestety w przypadku sitek i nożyka pojawia się tu znany mi już problem. Jeśli tych części nie umyję i nie wysuszę od razu, pojawia się na nich rdzawy nalot. W ciągu kilku tygodni testu zdarzyło mi się zapomnieć o umyciu maszynki 🙁 . Pocieszające jest to, części zamienne są dostępne i bardzo tanie (10-15 zł), co jest rzadkością w przypadku sprzętu AGD. Jak będzie taka potrzeba, można je zatem wymienić.

Czyszczenie szatkownicy jest proste. Tu również wkładam wszystkie plastiki do zmywarki, więc łatwiej się nie da. Metalowe bębny-tarki myję ręcznie. Tutaj pojawia się tylko problem, gdy za długo z tym zwlekam. Po jakimś czasie resztki przywierają i trudno jest je usunąć. Tarkę do ziemniaków udało mi się idealnie doczyścić szczoteczką od wyciskarki wolnoobrotowej 😉 .

Zalety:

  • maszynka szybko i skutecznie mieli różne rodzaje mięsa,
  • szatkownica świetnie radzi sobie z krojeniem i tarciem warzyw na wiórki, świetnie też ściera ser,
  • po obróbce warzyw i sera w szatkownicy prawie nie ma resztek,
  • bardzo łatwo i intuicyjnie składa się i rozkłada,
  • plastikowe elementy można myć w zmywarce,
  • odpowiednia wielkość wlotu szatkownicy w przypadku większości produktów,
  • nakładka na szatkownicę, która ułatwia jej opróżnienie z obrobionych składników,
  • dostępność i cena części zamiennych.

Wady:

  • przecieranie ziemniaków na placki idzie dość opornie (choć skutecznie),
  • pomimo zastosowania specjalnej nakładki, trzeba czasem pomóc składnikom wyjść z szatkownicy do miski,
  • na sitkach może pojawić się rdza, jeśli nie zostaną dobrze wysuszone.

Podsumowanie

Bardzo trudno ocenić mi tę maszynkę do mielenia z szatkownicą. Rzadko wykorzystuję maszynkę do mielenia, jestem też przyzwyczajona do innego sposobu obróbki warzyw. Urządzenie Zelmotor nie byłoby zatem niezbędne w mojej kuchni (nie licząc oczywiście sera na pizzę 😉 ). Sprawia wrażenie jednak porządnego sprzętu, który robi, to, do czego został stworzony. Bez fajerwerków i bez istotnych wad. Podobnie jak w przypadku tego miksera Zelmotor warto podkreślić polską markę i polską produkcję oraz polskie części zamienne 😉 .

Testowaną maszynkę do mielenia możecie kupić w sklepach, ale również na oficjalnej stronie producenta Zelmotor.

Cena maszynki z szatkownicą Zelmotor 489.81: ok 350 zł (sprawdź aktualną cenę).
Maszynkę z szatkownicą Zelmotor 489.81 oceniam na 4,5 gwiazdki

Wpis powstał we współpracy z marką Zelmotor

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj o mnie…