6 zaskakująco-niepokojących rzeczy, których nie widać na zdjęciach mojej kuchni


Złapałam trochę (za dużo?) majowego słońca i pozazdrościłam popularnym blogerkom i instagramerkom sesji z cyklu no make up. Zapraszam Was zatem do mojej kuchni bez makijażu, bez photoshopa i bez odpowiedniego kadrowania. A odsłaniam się zupełnie nieprzypadkowo na kilka miesięcy przed planowanym remontem kuchni. I liczę na to, że kiedy pokażę Wam, co tak naprawdę dzieje się w najważniejszym pomieszczeniu w moim domu, będę już zmuszona zrobić ten remont. Bo gotowanie w takiej kuchni to jednak wstyd 😀 . A już robienie w niej zdjęć najnowszych modeli małego AGD to jak profanacja 😉 .

Osobisty ranking kuchennych dziwadeł u Dociekliwej:

6. Niezbędne wieszaczki od Sasa do lasa

W większości odziedziczone po mojej mamie, ale braki uzupełniałam osobiście. Przyznajcie, że samoprzylepne wieszaczki do hit! Kiedy już zaczynamy użytkować nową, dziewiczą kuchnię, okazuje się, że ciągle nam brakuje pod ręką niezbędnych akcesoriów: ściereczki, chochli czy łopatki do naleśników. Na każdy taki problem mam uniwersalne rozwiązanie: beżowy wieszaczek na klej. A że beż odcieni ma wiele, to efekt bywa jak na zdjęciu 😉 .

 

5. Telewizor bez sygnału

W ostatnim czasie szczęśliwie pozbyłam się wreszcie z mojego życia wątpliwej jakości rozrywki w postaci telewizji. Od roku jedynym oglądanym u nas kanałem było MiniMini. Telewizor w kuchni wisiał nieużywany jeszcze dłużej, teraz wisi nadal: bez sygnału i bez prądu.

 

 

 

4. Czy to jest parapet czy to jest blat?

Parapet w mojej kuchni stał się blatem nie wiadomo kiedy, cichaczem zamieszkiwały na nim kolejne sprzęty. Od lat trzymałam na nim, hmm, jak to się nazywa teraz, magnetofonoradioodtwarzacz CD? Dość szybko dołączyła do niego również sokowirówka, później wyciskarka do cytrusów. Ostatnio znalazłam na nim blachy do ciast. Prawdopodobnie sama je tam położyłam i tak leżą.

 

 

3. Szlaban na słodycze

Jakoś tak wyszło, że w szale zabezpieczania przed dziećmi wszystkiego, co niebezpiecznie, zapędziliśmy się także do szafki ze słodyczami. Kiedy masz pewność, że takie blokady tracą sens? Ano wtedy, gdy Twój przedszkolak potrafi je już wyrwać. I taka właśnie rozerwana blokada wciąż zamontowana jest na naszej słodyczowej szafce.

 

 

2. Okap po przejściach

Co niektórzy poznali mnie już na tyle, że moje zamiłowanie do ekologiczno-ekonomicznych rozwiązań ich nie zdziwi 😉 . Przedstawiam zatem naszą chlubę. Wiekowy okap marki Whirlpool. Włącznik oświetlenia nie raz już się zacinał. Wielokrotne naprawy zmotywowały ostatecznie mojego małżonka do zainstalowania metalowego sznureczka (czy to nie jest oksymoron?), który działa doskonale od wielu miesięcy. Aż żal będzie wymienić to cudo na nowy model!

 

1. Łazienka w kuchni

Oto zwycięzca rankingu! Ale nie, nie postawiłam w kuchni sedesu! Do moich najbardziej funkcjonalnych mebli kuchennych należą ostatnio 2 szafki łazienkowe. Jedna z nich zresztą to szafka ścienna, w związku z czym w kuchni stoi na podłodze. W jednej szafce z dużym trudem upchnęłam parowar, w szufladach trzymam blachy do muffinów, a w drugiej szafce wszystkie akcesoria do tego blendera oraz zestaw Tasty Moments do robota Optimum. Na wierzchu na co dzień przechowuję owoce. Szafki wyglądają dość strasznie, co potwierdza zdjęcie. Mój mąż płakał, kiedy je przynosił 😀 Ale ich funkcjonalność (dodatkowa przestrzeń, dodatkowy blat) jest po prostu bezdyskusyjna! No powiedzcie, że nie 😉

Jeśli ktokolwiek z Was ma opadające drzwiczki do szafki, obdrapany blat czy ślady małych rączek na ścianie (to wszystko oczywiście również da się znaleźć w mojej kuchni!), to mam nadzieję, że po moim wpisie poczuje się od razu lepiej 😀 A może macie w swoich kuchniach równie „interesujące” rozwiązania?

PS. Mąż płacze teraz, że opublikowałam ten wpis 😀 . Pociesza się, wybierając nowe płytki na ścianę.

Tagi: , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *