Czy warto kupić wolnowar? Na przykładzie Yoer i Crock-Pot

utworzone przez | 9 września 2021 | 0 komentarzy

Tym razem Marysia opowie Wam trochę o wolnowarach. Przyznam, że to taka kategoria AGD, o której nie wiem nic i nigdy nawet mi do głowy nie przyszło, aby kupić taki sprzęt. Moja siostra ma za to aż 2 i z obu korzysta! 

Wolnowar – co to jest?

Wolnowar w Polsce nie jest popularnym urządzeniem, ale jeżeli korzystacie z amerykańskich przepisów, to na pewno spotkaliście się z nim pod nazwą „slow cooker” lub „crock pot”. W USA wolnowary zyskały ogromną popularność w latach 40. i 50., gdy kobiety zaczęły pracować poza domem. Wolnowar, jak sama nazwa wskazuje, pozwala na powolne, długie gotowanie w niskiej temperaturze, dzięki czemu można zostawić go bez pilnowania, nie ryzykując przypalenia. Wrzucasz składniki, włączasz urządzenie, wychodzisz na 8 godzin z domu, a gdy wracasz – czeka na ciebie gotowy obiad. Brzmi kusząco? Dla mnie na pewno. Wprawdzie obecnie wolonowary są trochę wypierane przez ich dokładne przeciwieństwo – szybkowary („pressure cooker”, „instant pot”), jednak po dokładnym przeanalizowaniu obu urządzeń stwierdziłam, że moje potrzeby będzie spełniał właśnie wolnowar.

Z jakich urządzeń korzystam

Najpopularniejszą marką wolnowarów jest marka Crock-Pot. Nie są to tanie urządzenia, dlatego trochę bałam się zaryzykować i wydać kilka stów na sprzęt, który może mi się nie sprawdzić. Wybrałam więc dużo tańszą, polską markę Yoer. Zdecydowałam się na model o pojemności 4,5 l (choć firma produkuje też model większy, 6,5 l). Wolnowary jako takie dostępne są w wielu różnych pojemnościach i wybór odpowiedniej jest bardzo ważny – o tym opowiem później.

Funkcje wolnowarów

Programowanie wolnowaru jest proste jak konstrukcja cepa, bo nie ma zbyt wielu ustawień. Wybieramy temperaturę grzania („low” – niską lub „high” – wysoką) oraz czas gotowania (może wynosić nawet kilkanaście godzin). Większość wolnowarów po upłynięciu zaprogramowanego czasu gotowania przełącza się w tryb podtrzymywania ciepła, dzięki czemu gotowe danie będzie cały czas ciepłe. Niektóre modele (jak chociażby Yoer) są wyposażone w funkcję opóźnionego startu, która pozwala wybrać, po ilu godzinach urządzenie ma się włączyć. Ta funkcja okazała się przydatna i trochę żałuję, że nie ma jej mój Crock Pot. Oczywiście znajdą się też modele z dodatkowymi funkcjami (na przykład funkcją podsmażania), ale to już raczej na rynku amerykańskim – będą też odpowiednio droższe.

Czy warto było kupić wolnowar?

Czy wolnowar spełnił pokładane w nim nadzieje? Najwyraźniej tak, skoro pojawił się u mnie kolejny egzemplarz 😉 . Takie urządzenie potrafi bardzo ułatwić życie. Mogę wrzucić do niego składniki i wyjść na długi spacer, a po powrocie usiąść od razu do jedzenia. Mogę wieczorem przygotować składniki na owsiankę, a rano wstać na ostatnią chwilę, bo ciepłe śniadanie już na mnie czeka. Wiem, że wiele osób docenia wolnowary za smak wolno gotowanego rosołu czy szarpanej wieprzowiny, ale ja kupiłam go dla wygody, a rosołu nie lubię 😉 . Latem dużym plusem jest to, że wolnowar, w przeciwieństwie do piekarnika czy płyty indukcyjnej, nie nagrzewa kuchni. Zdarza mi się zrobić w nim np. pieczoną owsiankę, którą mogłabym zrobić w piekarniku, ale podczas upałów sama bym się przy tym ugotowała. Plusem jest też zdecydowanie mniejsze zużycie prądu!

Wrzucasz składniki, wybierasz moc i czas gotowania. I tyle. Często przepisy stworzone na wolnowary zakładają dodatkowe kroki, na przykład zeszklenie cebuli czy wstępne podsmażenie warzyw, żeby wydobyć z nich więcej smaku. Ja doszłam do wniosku, że wolnowar kupiłam po to, żeby sobie ułatwić życie i nie chce mi się myć patelni. Za cenę wygody jestem w stanie zaakceptować trochę gorszy smak 😉 . Nie każdy produkt nada się też do dłuższego gotowania. Makaron raczej wrzuca się pod koniec gotowania, bo inaczej może się zrobić z niego papka. W niektórych wolnowarach misę możemy wstawić do piekarnika.

Jaką pojemność wolonwara wybrać?

Warto wiedzieć, że najczęściej dostępne w Internecie przepisy są obliczone na wolnowary o pojemności 4-6 litrów. Wiedziałam, że nie ma sensu żebym kupowała ten większy, skoro gotuję dla maksymalnie 3, a czasem nawet 1-2 osób. Moim zdaniem wolnowar 4,5 litra jest zupełnie wystarczający nawet dla 4 osób. Większy – albo dla większych rodzin, albo gdy gotujecie na zapas. Kiedy już zaczęłam urządzenia używać stwierdziłam, że na moje potrzeby nawet on bywa za duży, szczególnie w przypadku śniadań czy deserów. A że byłam już z wolnowara Yoer bardzo zadowolona, to postanowiłam dokupić mniejszy model. Niestety Yoer tak małego modelu nie produkował. Udało mi się za to kupić w rozsądnej cenie w outlecie oryginalnego Crock-Pota o pojemności 2,4 litra, która idealnie sprawdza się na dania dla 1-2 osób.

Każdy wolnowar jest trochę inny, więc niekiedy trzeba poeksperymentować z czasem gotowania. Odnoszę wrażenie, że mój mały Crock-Pot gotuje dość mocno, przez co np. owsiankę muszę w nim gotować dużo krócej niż podaje przepis. Pewnym minusem wolnowarów jest to, że nie zbyt dużo przepisów z ich wykorzystaniem (szczególnie po polsku). Na stronach amerykańskich pomysłów na dania z wolnowara jest dużo więcej, ale są to zwykle dania mięsne. Możecie oczywiście też eksperymentować.

Podsumowanie

Pomimo tego, że nie wszystkie dania z wolnowara, które dotąd wypróbowałam, mi smakowały, a z innymi muszę pokombinować w kwestii czasu gotowania (ups, papka!), jestem zachwycona tym urządzeniem, bo bardzo mi ułatwia życie. Lubię wracać z córką do domu z basenu wiedząc, że już czeka na nas gorący obiad (kto zna głód pobasenowy, ten zrozumie). Lubię poleżeć dłużej rano w łóżku, bo wiem, że w wolnowarze czeka na mnie parująca owsianka. Nawet jeśli wolnowary powoli odchodzą do lamusa, ja idę razem z nimi!

O wolnowarach opowiedziała Wam wielbicielka gadżetów – Marysia

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *