Co trzeba wiedzieć przed inwestycją w panele fotowoltaiczne – nasze doświadczenia

utworzone przez | 24 stycznia 2021 | 0 komentarzy

Rok 2020 dla większości z nas nie był rokiem spełniania marzeń. Nam jednak udało się spełnić jedno 🙂 . Temat chodził za nami już od dobrych kilku lat. W poniższym wpisie Dociekliwy opisuje szczegółowo, jak wyglądał u nas proces przygotowania do tej inwestycji. Jeśli jesteście właśnie na etapie rozważań, czy warto zainstalować panele fotowoltaiczne i na co zwrócić uwagę, projektując instalację, koniecznie przeczytajcie ten poradnik 🙂 . Jest on skierowany bardziej dla osób, które chcą mieć istotny wpływ na projekt i wykonanie, a więc wolą mieć większą wiedzę na ten temat. Zdaję sobie sprawę, że wielu przyszłych właścicieli paneli woli oddać się całkowicie w ręce wyspecjalizowanych firm. Nasze 8 spotkań z przedstawicielami i 8 kompletnie różnych koncepcji przekonało nas, że nie ma jednego optymalnego rozwiązania. Dociekliwy jednak postanowił znaleźć takie, które będzie najbardziej dopasowane do naszych trudnych warunków. Musiał się zatem mocno doszkolić. Część tej wiedzy znajdziecie poniżej 🙂 .

Jeśli trafiłeś na ten artykuł, to najpewniej temat paneli fotowoltaicznych nie jest Ci zupełnie obcy. Zakładam, że każdy właściciel domu jednorodzinnego w jakimś stopniu rozważał, rozważa lub wkrótce rozważy instalację własnej elektrowni na dachu. Motorem dla tego trendu są nie tylko względy ekologiczne, ale także względy finansowe. Nowe pozycje na rachunkach za energię elektryczną (jak opłata mocowa) oraz wzrost kosztu samej energii elektrycznej sprawia, że za prąd płacimy coraz więcej. Mimo że gospodarstwa domowe korzystają z taryf regulowanych (podwyżki cen prądu muszą być zatwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki), to i tak za sam nośnik zapłacimy w 2021 roku o około 8% więcej niż przed rokiem (odchylenia występują ze względu na dystrybutorów i sprzedawców energii).

Dodatkowo, zerowe lub ujemne oprocentowanie rachunków w bankach czy niepewna sytuacja na rynku nieruchomości sprawiają, że być może warto potraktować inwestycję w fotowoltaikę jako atrakcyjną formę ulokowania kapitału. Obecnie gwarancja na panele fotowoltaiczne wynosi nawet 10-15 lat, a żywotność paneli to około 25 lat (choć przy spadającej wydajności). Skoro przy obecnych cenach i dostępnych dofinansowaniach do instalacji możemy uzyskać zwrot z inwestycji już po 5 do 7 latach, to czy nie jest to atrakcyjna forma inwestowania? Istnieje zatem duża szansa, że prędzej czy później ten poradnik się Wam przyda 😉 .

Dopracowanie własnej koncepcji instalacji na mojej nieruchomości zajęło mi pół roku. W tym czasie rozmawiałem z ośmioma firmami zajmującymi się montażem urządzeń – zarówno z lokalnymi firmami z polecenia, jak i z liderami rynku. Zebrałem więc wiele użytecznych informacji, które mogą się Wam przydać. Dlaczego był to w moim przypadku tak skomplikowany proces? Głównie ze względu na warunki, które panują na moim dachu. Mam dach dwuspadowy z niewielkim nachyleniem, ale pomiędzy połaciami jest uskok w wysokości około 1,5 metra. Mniejsza połać jest nachylona w kierunku południowo-wschodnim, ale już od godziny 14-tej panuje tam całkowite zacienienie. Większa połać jest nachylona w kierunku północno-zachodnim, ale na środku znajduje się komin, przy południowej krawędzi dwa inne kominy.

Układ dachu pod panele fotowoltaiczne

Układ dachu pod panele fotowoltaiczne

Jedna z pierwszych firm, z którą rozmawiałem, powiedziała uczciwie, że nie da się tutaj zainstalować efektywnej instalacji. Szanuję ich za to, bo przeanalizowali uwarunkowania, ocenili potencjalne efekty i zapewne swoje niezbędne zaangażowanie i uznali, że nie warto. Rozmowa z kolejną firmą z krajowej czołówki instalatorów przebiegła już inaczej. Świetnie przeszkolony sprzedawca był przekonany, że podczas naszej pierwszej rozmowy podpiszemy umowę. Bez audytu, bez analizy technicznej, ot tak. Taką mają „świetną” ofertę. Uznałem zatem, że skoro podejścia do tematu są tak skrajne, będę musiał poświęcić mu więcej czasu i przeanalizować go samodzielnie.

Zacznijmy od podstaw – co wchodzi w skład instalacji fotowoltaicznej?

Instalacje fotowoltaiczne w najprostszym wydaniu składają się z paneli fotowoltaicznych oraz falownika, czyli mówiąc skrótowo urządzenia, które zamienia prąd stały wytwarzany w panelach na prąd zmienny. Falownik jest najczęściej jeden a liczba paneli jest konsekwencją mocy instalacji. Jeśli dysponujesz okazałym dachem, nachylonym pod kątem powiedzmy 30-40 stopni w kierunku południowym, w okolicy nie masz kominów ani drzew, to w zakresie technologii nie musisz wiedzieć wiele więcej. Możesz się skupić na optymalizacji finansowej oraz jakości komponentów i samego montażu. To, na co zwróciłbym dodatkowo uwagę w takim wariancie, to funkcjonalność falownika w zakresie dostarczania danych o produkcji (najczęściej falowniki komunikują się po wi-fi i przekazują dane do dedykowanej aplikacji) oraz w zakresie możliwości przyłączenia magazynu energii (pozwala zmagazynować energię, której nie wykorzystamy).

Jeśli jednak Twój dach różni się od powyższego ideału, część jego powierzchni jest narażona na systematyczne zacienienia, to musisz poznać urządzenia, które pozwolą Ci na optymalne wykorzystanie panujących warunków. Można by pomyśleć – co z tego, że jeden z paneli bywa zacieniony? Przecież mam jeszcze 10 innych, które w tym czasie pracują z pełną mocą! Tak dobrze niestety nie jest. Spadek wydajności jednego z modułów wpływa na pracę pozostałych paneli połączonych w łańcuchu. Jedno małe zacienienie może zatem istotnie ograniczyć uzyski z całej instalacji. Dodatkowo, systematyczne zacienienia mogą doprowadzić do uszkodzenia paneli – choć producenci paneli zdają się coraz lepiej radzić z tym problemem.

Sposoby na zacienienie paneli – diody, optymalizatory i mikrofalowniki

W praktyce istnieje kilka sposobów pozwalających na ograniczenie negatywnych skutków powyższego zjawiska.

  1. Diody bocznikowe. Najprostszym rozwiązaniem jest zastosowanie diód bocznikowych (tzw. bypassów). Zasygnalizowanie przez taką diodę zacienienia powoduje całkowite wyłączenie danego panelu lub jego części, ale pozostałe panele mogą pracować z optymalną mocą.
  2. Optymalizatory mocy. Bardziej zaawansowanym rozwiązaniem jest zastosowanie optymalizatorów mocy, które pozwalają na większą kontrolę nad poszczególnymi panelami w instalacji.
  3. Mikrofalowniki. Skrajną opcją jest wykorzystanie mikrofalowników (w alternatywie do tradycyjnego falownika, polega to na instalacji mniejszych falowników bezpośrednio przy panelach – zazwyczaj jeden mikrofalownik na 1-3 panele).

Z moich obserwacji wynika, że zastosowanie optymalizatorów mocy jest najpowszechniejszą metodą walki ze skutkami zacienień. Istnieją firmy, które specjalizują się w instalacji systemów opartych na optymalizatorach. Są też firmy, których specjalizacją są systemy z mikrofalownikami. Każde z tych rozwiązań wpływa na finalny koszt instalacji fotowoltaicznej. Należy zatem poważnie rozważyć opłacalność zastosowania bardziej zaawansowanych rozwiązań.

W mojej instalacji rozważałem każde z tych rozwiązań. Tak jak wspomniałem, na niższej połaci w okolicach 14 pojawia się cień z wyższej kondygnacji. Jednak jest to cień szybko postępujący i obejmujący całą połać, więc żaden z optymalizatorów nie przyniósłby tutaj znaczących korzyści. Z kolei na wyższej kondygnacji znajduje się komin. Uznałem jednak, że wystarczy ograniczyć liczbę paneli na wyższej kondygnacji i odpowiednio rozmieścić te, które tam zostaną zainstalowane. Wiedziałem także, że mam mocno ograniczoną przestrzeń, więc w grę wchodziły panele o stosunkowo wysokiej mocy. Jak pokazała rzeczywistość, nie wszystko tutaj zostało dobrze przemyślane, o czym szerzej dalej.

Jak obliczyć moc instalacji lub wielkość produkcji z instalacji fotowoltaicznej?

Punktem wyjścia do wszystkich obliczeń jest roczna wielkość zużycia energii elektrycznej w Twoim domu. Spróbuj ustalić to na podstawie Twoich rachunków za energię elektryczną za ostatni rok. Mój sprzedawca (Energa-Obrót SA) podaje szacunek rocznego zużycia bezpośrednio na fakturze. W moim przypadku jest to około 3 600 kWh. Jeśli nie masz podanej wartości zbiorczej, musisz policzyć liczbę kWh zużytych w poszczególnych miesiącach.

Pamiętaj, że jeśli planujesz zainstalować w najbliższej przyszłości urządzenia elektryczne o większym poborze energii elektrycznej, powinieneś to uwzględnić w obliczeniach. W szczególności możesz rozważać instalację pompy ciepła lub zakup samochodu zasilanego energią elektryczną. Tego typu dodatkowe urządzenie zmienia całkowicie parametry i opłacalność inwestycji.

Jeśli planujesz instalację fotowoltaiczną w domu, do którego dopiero się wprowadziłeś, możesz skorzystać z dostępnych kalkulatorów wielkości zużycia lub przyjąć ogólne szacunki uwzględniające powierzchnię domu, liczbę domowników i wykaz bardziej energochłonnych urządzeń.

Mam ustaloną wielkość rocznego zużycia – co dalej?

Wiedząc, jakie jest Twoje zużycie energii elektrycznej w ciągu roku, możesz ustalić optymalną wielkość instalacji fotowoltaicznej. Na początek rekomenduję szybką metodę, która może posłużyć do pozyskania wstępnej oferty na instalację. Znając już szczegóły projektu, możesz przeprowadzić bardziej zaawansowane obliczenia.

Prosta metoda wyliczenia mocy instalacji fotowoltaicznej

Jeśli dysponujesz stosunkowo dobrą lokalizacją pod panele (kierunek południowy), możesz przyjąć założenie, że roczna wielkość produkcji z instalacji będzie wynosić 1000-krotność mocy instalacji fotowoltaicznej, wyrażoną w kWh. Bazując na moim przykładzie, dla zużycia 3600 kWh powinienem dysponować instalacją o mocy 3,6 kWp. Jest tu jednak pewien haczyk. By moje obliczenia były prawdziwe, musiałbym całość wyprodukowanej energii wykorzystać na własne potrzeby. W praktyce, większość (około 70%) wyprodukowanej energii oddam do sieci elektroenergetycznej, z której będę mógł wykorzystać jedynie 80% tej ilości (zgodnie z obowiązującym prawem). Przyjmuje się zatem w uproszczeniu, że moc instalacji fotowoltaicznej powinna być o 20% większa, niż to wynika z przeciętnego zapotrzebowania na energię elektryczną. W moim przypadku 3,6 + 3,6*20% = 4,32 kWp. Instalacja o mocy 4,4 kWp powinna dać roczną produkcję na poziomie mniej więcej 4 400 kWh, z czego do dyspozycji będę miał około 3 800 kWh.

Taki sposób ustalania wielkości mocy instalacji jest typowy dla większości firm instalujących panele fotowoltaiczne, przynajmniej na początkowym etapie ofertowania.

Bardziej szczegółowe wyliczenia wielkości produkcji z instalacji fotowoltaicznej

Jeśli nie chcesz się bawić w samodzielne obliczenia, możesz skorzystać z interaktywnych narzędzi, takich jak to: https://ec.europa.eu/jrc/en/pvgis

Rekomenduję ten sposób liczenia, gdyż powyższe narzędzie bazuje na rzeczywistych danych z ostatnich lat dla wskazanej lokalizacji. Dla mojej lokalizacji podawana w internecie wartość nasłonecznienia wynosi 1000 kWh/m2. Analiza danych historycznych w powyższym narzędziu (z lat 2005-2016) wskazuje, że wielkość nasłonecznienia dla mojej lokalizacji wynosi 1054 kWh/m2, czyli jest w rzeczywistości nieco większa.

Jak korzystać z tego narzędzia?

  1. Po wejściu na stronę klikamy w przycisk PV Performance tool
  2. Wskazujemy na mapce lokalizację instalacji
  3. Wybieramy technologię paneli (PV Technology) – domyślnie Crystalline silicon, czyli panele monokrystaliczne lub polikrystaliczne
  4. Moc instalacji w KWp (u mnie przyjąłem 4,4 kWp)
  5. Straty na instalacji – domyślnie 14%
  6. Sposób instalacji – oddzielna instalacja lub na budynku
  7. Nachylenie instalacji względem poziomu – Slope – optymalnie 35 stopni
  8. Azymut – odchylenie osi instalacji od południa – optymalnie 0 stopni dla południa, dla zachodu przyjmujemy 90 stopni, a dla wschodu -90 stopni
  9. Klikamy Visualize results
  10. W dolnej części odczytujemy produkcję roczną i rozkład miesięczny

Ilustracja. Wybór parametrów instalacji w narzędziu do analizy oraz wyniki symulacji.

Jeśli masz instalację fotowoltaiczną rozłożoną na kilka połaci, powinieneś wykonać obliczenia niezależnie dla każdej z połaci, uwzględniając moc dla każdej połaci, nachylenie i azymut.

Dla mojej lokalizacji, przy założeniu optymalnego ułożenia instalacji względem słońca, roczna wielkość produkcji wynosiłaby 4 477 kWh. Zwróćcie uwagę, że metoda uproszczona dała rezultat zbliżony do wyniku uzyskanego w dość zaawansowanym narzędziu.

Wyliczenia wykonane w powyższym narzędziu są konsekwencją zastosowania następującego wzoru:
Wzór wyliczenia produkcji z paneli fotowoltaicznych
Przejdźmy do ustalenia, co oznaczają poszczególne elementy wzoru:

  • Nasłonecznienie – nasłonecznienie na powierzchnię horyzontalną (poziomą) – odczytujemy z map nasłonecznienia lub z narzędzia, które przytoczyłem wyżej. Dla Polski, poziom nasłonecznienia kształtuje się od 900/1000 kWh/m2 dla rejonów północnej Polski do 1200 kWh/m2 w okolicach Lublina.

  • Wsp.kor. – współczynnik korekcyjny wynikający z ułożenia paneli względem słońca (nachylenie do poziomu oraz azymut względem kierunku południowego). Współczynnik korekcyjny przybiera wartość od 0,8 do 1,2. Na poniższej tabeli w poziomie odnajdujemy azymut, a w pionie kąt nachylenia instalacji względem poziomu. Na przecięciu wartości odczytujemy wielkość współczynnika korekcyjnego.

  • Moc instalacji – Moc nominalna modułów (moc Twojej instalacji) w kWp
  • Wsp.wyd. – współczynnik wydajności wyrażony w %. Dla typowych instalacji podaje się poziom strat na poziomie 14% (powinniśmy przyjąć do wzoru wartość 86%)
  • Nat. prom. (STC) – natężenie promieniowania słonecznego, przy których testowane są moduły fotowoltaiczne, czyli 1000 W/m2 (1 kW/m2)

Rozmieszczenie paneli fotowoltaicznych – na południe, czy wschód-zachód?

Tak jak napisałem wyżej, dostępność połaci południowej jest rozwiązaniem idealnym. Nie jest to jednak jedyny wariant, który warto rozważyć. Jak pokazują różne analizy, rozmieszczenie paneli na przeciwstawnych połaciach wschód – zachód daje co prawda gorsze efekty,  ale czas produkcji wyraźnie się wydłuża. W instalacji wschód – zachód mamy większą szanse na to, by wykorzystać energię bezpośrednio na własne potrzeby, a nie oddać do sieci. Daje to pewne korzyści w ogólnym rozrachunku.

W moim przypadku idealnym rozwiązaniem byłoby ułożenie wszystkich paneli na wyższej i większej połaci. Jest ona nachylona w kierunku zachodnim (azymut ok. 75 stopni), ale daje możliwości ułożenia paneli na wspornikach odchylonych w kierunku południowym oraz zapewniających optymalne nachylenie od poziomu rzędu 35 stopni. Na przeszkodzie stały niestety dość liczne kominy. Dodatkowo, wsporniki z panelami musiałyby być przytwierdzone do blachy trapezowej, którą został wyłożony dach. Mając na uwadze dość silne wiatry w mojej okolicy, zależało mi na ograniczeniu tego typu konstrukcji do możliwego minimum.

Rozpatrywane warianty:

Ostatecznie zdecydowałem się na wariant podzielenia instalacji na dwie połacie (wariant 1):

  • na niższej połaci, odchylonej w kierunku wschodnim, zostało zainstalowanych 5 paneli o mocy 400 W każdy; montaż na płasko; na tej połaci pojawia się całkowite zacienienie od godziny 14-tej;
  • na wyższej połaci, odchylonej w kierunku zachodnim, zostało zainstalowanych 6 paneli o mocy 400 W każdy; montaż na wspornikach pod kątem 35 stopni, odchylenie od południa na poziomie około 15 stopni.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to optymalny wariant pod względem wydajności, ale jest to opcja bezpieczniejsza, mając na uwadze stosunkowo silne wiatry w okolicy. Dodatkowo, podzielenie instalacji na dwie kondygnacje ma pozwolić na wydłużenie czasu jej pracy. Co, biorąc pod uwagę, że większość czasu spędzamy w domu (praca zdalna), może przynieść dodatkowe korzyści.

Co jednak z zacienieniem na niższej połaci? Czy nie będzie ono wpływało na wydajność pracy całej instalacji? Otóż nie, bowiem instalacje na obu połaciach są traktowane jako niezależne obwody (tzw. stringi 😉 ) i w taki sposób są podpięte do falownika. Falownik musi mieć taką funkcjonalność.

Dla tak zaprojektowanej instalacji wyliczenia w przytoczonym wyżej narzędziu dają wynik rocznej produkcji rzędu 4 216 kWh, choć będzie on z pewnością niższy ze względu na wspomniane zacienienie na niższej połaci (po godzinie 14 instalacja na niższej połaci nie będzie już produkować energii). Szacuję, że będzie to w rezultacie około 3 800 – 4 000 kWh.

Jak obliczyć, który wariant instalacji fotowoltaicznej jest najbardziej opłacalny?

Każdy z wariantów, który analizowałem, różnił się nieco pod względem łącznej mocy, rozłożenia paneli na obu połaciach, nachylenia do poziomu i odchylenia od kierunku południowego.

Dodatkowo, w każdym z wariantów uwzględniłem aspekt wykorzystania energii na własne potrzeby. Dla instalacji skoncentrowanej w jednym miejscu i zwróconej w kierunku południowym założyłem wskaźnik wykorzystania na własne potrzeby na poziomie 25%. W przypadku instalacji podzielonej na dwie połacie założyłem wzrost wykorzystania na własne potrzeby do poziomu 35%. To, czego nie wykorzystam na własne potrzeby trafi do sieci elektroenergetycznej i będę mógł skorzystać jedynie z 80% tej energii. Oznacza to, że wielkość wyprodukowanej energii przekazanej do sieci muszę pomniejszyć o 20%. Można to zapisać pod postacią następującego wzoru:

Produkcja energii z paneli fotowoltaicznych po uwzględnieniu wykorzystania na potrzeby własne

  • Prod.bilans – Wielkość wyprodukowanej energii do dyspozycji [kWh]
  • Produkcja – Wielkość produkcji energii elektrycznej w instalacji fotowoltaicznej [kWh]
  • Wsk.wyk.włas. – Wskaźnik wykorzystania produkcji z instalacji fotowoltaicznej na własne potrzeby

Kolejnym krokiem jest obliczenie kosztu energii elektrycznej przy założeniu braku instalacji oraz przy założeniu posiadania instalacji w poszczególnych analizowanych wariantach. Wyznaczyłem szacowany koszt energii elektrycznej dla mojego gospodarstwa na 15 lat do przodu. Uwzględniłem przy tym aspekt wzrostu cen energii (o 5% rocznie przez kolejne 4 lata, potem cena na stałym poziomie). Pamiętaj, by w obliczeniach uwzględnić zarówno składnik zmienny kosztu energii elektrycznej, jak i składniki zmienne kosztu dystrybucji energii elektrycznej (składniki zmienne uzależnione są od liczby wyprodukowanych kWh). Opłaty stałe będą ponoszone niezależnie od tego, czy zdecydujesz się na fotowoltaikę, czy nie.

Dla każdego z wariantów instalacji fotowoltaicznej obliczyłem ilość energii, którą dodatkowo będę musiał zakupić z sieci oraz łączny zysk z tytułu oszczędności na zakupie energii elektrycznej. Skumulowana wartość zysku dla poszczególnych lat pozwala oszacować, w którym roku zyski zrównają się z wydatkiem inwestycyjnym. Dla wybranego przeze mnie wariantu inwestycyjnego zwrot powinien nastąpić po 6 latach. W obliczeniach nie uwzględniłem dodatkowej opłaty mocowej, która pojawiła się na rachunkach w 2021 roku.

Sposób obliczenia opłacalności z inwestycji w panele fotowoltaiczne

Jak widzicie, skumulowane zyski osiągają wartość nakładów inwestycyjnych (po ulgach i odliczeniach) w 6 roku pracy instalacji. Po 15 latach powinienem być 25 tys. zł do przodu. Obliczenia pokazują, że być może warto byłoby rozważyć dołożenie jeszcze jednego modułu do instalacji. Jednak ze względu na ograniczoną przestrzeń na moim dachu byłby z tym problem. Warto wspomnieć, że panele różnią się mocą, ale także wymiarami. Panele o większej mocy to także większe rozmiary. Moje panele o mocy 400 W każdy to arkusz o wymiarach 2×1 metr.

Na jakie ulgi przy inwestycji w fotowoltaikę można liczyć?

W mojej inwestycji skorzystałem z dofinansowania dostępnego w ramach programu „Mój prąd”. Zgodnie z zasadami programu, właściciele domów mogą otrzymać 5000 zł zwrotu kosztów inwestycji. Zwrotu co prawda jeszcze nie otrzymałem, ale zakładam, że to kwestia czasu. Na 2021 roku nie ustalono jeszcze zasad i budżetu programu, jednak są zapowiedzi jego kontynuacji. (https://mojprad.gov.pl/)

Dodatkowo można skorzystać z ulgi termomodernizacyjnej. Koszt inwestycji (po uwzględnieniu zwrotu uzyskanego w ramach programu „Mój prąd”) można odliczyć w zeznaniu rocznym od podstawy obliczenia podatku.

Jaką firmę wybrać do montażu instalacji fotowoltaicznej?

Przede wszystkim solidną, posiadającą odpowiednie doświadczenie. Jest to chyba najważniejszy aspekt, bowiem podczas montażu instalacji fotowoltaicznej zdarzają się błędy, które wpływają na efektywność instalacji, jak i na bezpieczeństwo użytkowania. Ważny jest sam system montażu (przytwierdzenia do połaci dachu), jak również właściwie dobrane okablowanie, sposób ułożenia przewodów, uziemienie instalacji. Z tego względu warto wybrać firmę z polecenia lub konsultować inwestycję z zaufanym elektrykiem.

Drugi aspekt, którym wyraźnie różnią się dostawcy, to sposób podejścia do systemu gwarancji. Liderzy rynku stosują sprytny zabieg polegający na dawaniu własnej gwarancji zarówno na montaż, na panele, jak i na falownik sięgającej nawet 15 lat. Firmy te nie chwalą się raczej marką wykorzystywanych paneli. Stosują urządzenia być może solidne pod względem jakościowym, ale jednak pochodzące od mniej zaufanych producentów. Firma instalująca przerzuca na siebie ryzyko związane z potencjalną awarią i dopóki firma działa na rynku, to możemy być względnie spokojni. Możemy ewentualnie się zastanawiać, czy 15 lat to rzeczywiście długo. Szacuje się, że żywotność paneli fotowoltaicznych wynosi co najmniej 25 lat (dobrej jakości panele zazwyczaj więcej). Falowniki są bardziej awaryjnym elementem systemu.

Korzystając z oferty innych firm, będziemy polegali na gwarancji producenta danego komponentu oraz na gwarancji montażu udzielonej przez firmę instalującą. Gwarancja producentów na panele fotowoltaiczne sięga 10-15 lat. Gwarancja na falowniki wynosi zazwyczaj około 5 lat, z możliwością rozszerzenia na okres 10 lub 15 lat. Tutaj trzeba jednak zwrócić uwagę na to, czy mamy do czynienia z rzetelnym producentem, który za 2-3 lata nie zniknie z rynku oraz na to, jakie są możliwości serwisowania sprzętu (nie każdy miałby ochotę wysyłać uszkodzony panel do Chin). Wybierając panele fotowoltaiczne możemy się posłużyć listą TIER 1, która obejmuje dużych producentów, o dobrej kondycji finansowej (producenci z listy TIER 1 dostarczyli produkty własnej marki i własnej produkcji dla sześciu różnych projektów, które zostały sfinansowane przez sześć różnych banków w ciągu ostatnich dwóch lat; są to duże firmy, o dobrej kondycji finansowej).

Duże firmy mają także programy lojalnościowe. Namawiając swojego sąsiada na określonego dostawcę można liczyć na dość pokaźny bonus finansowy. Przekonałem się, jak skuteczne jest to narzędzie, gdy odwiedziłem sąsiadów, którzy skorzystali właśnie z rozwiązania jednego z liderów rynku. Wkrótce, mimo, że byłem już po rozmowie z przedstawicielem handlowym tej firmy, skontaktował się ze mną sprzedawca w randze dyrektora. I muszę przyznać, że od tego momentu rozmowa była bardziej merytoryczna, a proponowane rozwiązania stopniowo zaczęły trafiać w moje potrzeby. Jednak końcowa oferta była wyraźnie droższa od konkurencji. Ciekawe zresztą, że zróżnicowane koncepcje pochodzą nie tylko od różnych firm, ale nawet od różnych przedstawicieli tej samej firmy. Tym bardziej trudno zaufać jednej propozycji.

Ostatecznie zdecydowałem się na lokalną firmę z polecenia. Miałem zaufanie, że montaż zostanie wykonany w sposób fachowy. Zdecydowałem się na panele fotowoltaiczne wiodącego producenta oraz markowy falownik. W tym wypadku polegam na gwarancji producenta, ale ponieważ nie są to firmy-krzaki, to z wyegzekwowaniem gwarancji nie powinno być większych problemów.

Jakie są rzeczywiste efekty?

Tak naprawdę niewiele mogę na razie powiedzieć. Instalacja pracuje od 6 października, a listopad, grudzień, styczeń to miesiące z najniższą produkcją. To, co mnie zaskoczyło to długość cienia jesienią i zimą. Dach o tej porze roku wygląda jednak zupełnie inaczej. Okazało się, że komin znajdujący się na środku najwyższej połaci daje na tyle długi cień, że już w październiku zaczął stanowić problem. W okresie od marca do września nie będzie wpływał na instalację. Można rozważyć montaż optymalizatorów, ale ponieważ jest to komin wentylacyjny, to zaryzykuję jego przebudowę, skrócenie. W październiku instalacja wyprodukowała 163 kWh. Można założyć, że gdyby pracowała pełny miesiąc, to wyprodukowałaby łącznie około 200 kWh. Wyliczenia modelowe, nie uwzględniające zacienienia na niższej połaci, wskazują że powinna w tym czasie wyprodukować 250 kWh. Było zatem nieźle. Z optymizmem czekam na okres wiosny i lata, w którym powinienem wypracować nadwyżkę niezbędną do wykorzystania w przeciągu całego roku.

Na zdjęciu po lewej widać falownik. Po prawej panele zamontowane na dwóch połaciach. Na niższej, widać postępujące zacienienie (od 14 jest tam całkowity cień). Na wyższej widać cień komina, który stanowi problem od połowy października do marca (komin do drobnej przebudowy).

I jeszcze jeden ważny aspekt. To przyjemne uczucie, gdy uświadamiasz sobie, że konsumpcja energii elektrycznej w Twoim domu nie ma negatywnego wpływu na środowisko. Pomijam kwestię samej produkcji urządzeń, które oczywiście są obciążone śladem węglowym. Zakładając jednak, że instalacja może pracować nawet 20, 25 lat, to chyba warto. A do tego jest to opłacalne pod względem finansowym. Czego chcieć więcej? No może chyba tylko magazynu energii, o którym w ogóle nie myślałem przed inwestycją, a z biegiem lat będą to rozwiązania zyskujące na popularności. Jedna uwaga na koniec – jeśli rozważacie opcję magazynowania energii elektrycznej, trzeba pomyśleć o falowniku, który przewiduje taką funkcjonalność (magazyny energii mogą pracować w systemie on grid, czyli w instalacji przyłączonej do sieci elektroenergetycznej lub off grid – pozwolą na pracę także w przypadku blackoutu; o ile falowniki posiadają czasem opcję podłączenia magazynu w systemie on grid, to z opcją off grid bywa już różnie).

Macie pytania, uwagi? Zapraszam do komentarzy poniżej.

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *