Test robota sprzątającego Dibea D960 – moje opinie


Nie wyobrażam sobie lepszego terminu testowania robota odkurzającego niż tuż przed rodzinną imprezą. Powiem więcej, przed ostatnimi urodzinami starszaka nie mielibyśmy szans wyrobić się na czas bez niego. Bo choć odkurzaczy automatycznych już trochę przetestowałam, to jestem jak przysłowiowy szewc bez butów. Wciąż nie dorobiłam się własnego 🙂 . I podczas gdy ja spędziłam 2 doby bez wychodzenia z kuchni, mój mąż sprzątnął cały dom, jednocześnie pracując zawodowo i zajmując się dziećmi. To się nazywa wszechstronny mężczyzna! Choć nie tak wszechstronny jak bohater mojej dzisiejszej recenzji.

Przyznam, że gdy zaproponowano mi test robota Dibea, miałam poważne wątpliwości. To stosunkowo niedrogi model. Miałam już do czynienia z budżetowymi odkurzaczami automatycznymi i nie były to do końca udane spotkania 🙁 . Podeszłam więc do testu trochę nieufna w jego możliwości. Czy słusznie? Po 6 tygodniach testów stwierdzam, że obawy były niepotrzebne, bo robot na pewno mnie nie rozczarował. Czy zachwycił? Poznałam już podobne roboty, więc wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Choć jedna jego cecha faktycznie może zaskakiwać.

Co wyróżnia robot Dibea D960?

Przede wszystkim chciałam zwrócić Waszą uwagę na istotną różnicę w stosunku do wiodących modeli odkurzaczy automatycznych. Dibea poza odkurzaniem oferuje nam również funkcję mopowania. I choć najnowsze ręczne mopy nijak się mają do szorowania podłóg na kolanach, to zgaduję, że nie jest to Wasz ulubiony sposób spędzania wolnego czasu 😉 . U mnie mycie podłóg zawsze kulało. O ile odkurzanie w pewnym momencie okazywało się nieuniknione, o tyle mopowanie „mogło zaczekać”. Słabo to o nas świadczy, zgadzam się 😉 . No ale teraz nasze podłogi są kompleksowo zadbane. Najpierw odkurzone, a następnie umyte. Co ciekawe, Dibea posiada dwa oddzielne moduły wkładane do części głównej: jeden dedykowany do odkurzania, drugi – do mopowania. W drugim poza zbiornikiem na wodę, jest także niewielki zbiornik na kurz. Kiedy mamy mało czasu przed pojawieniem się gości, wystarczy użyć samego modułu do mopowania. Na moduł ten zakładamy specjalną szmatkę z mikrofibry (najlepiej ją wcześniej zwilżyć), wlewamy wodę i do dzieła! Czy funkcja jest skuteczna? Jak najbardziej, choć oczywiście nie do zaschniętych, starych plam 😉 . Sposób polega na tym, aby do tych plam nie dopuścić! Kiedy mamy tak łatwą i bezbolesną opcję mycia podłogi, możemy korzystać z niej na bieżąco, nawet codziennie! Podłoga nie jest wyszorowana, ale przetarta wilgotną szmatką, dzięki temu usuwamy resztki kurzu i drobne zabrudzenia zanim nas przerosną 😉 .

Jak sprawdza się samo odkurzanie przy pomocy robota Dibea D960?

Naprawdę nie mogę się do niczego przyczepić. Bez najmniejszego problemu odkurza podłogi twarde. Z dywanami miewa problemy, ale mniejsze niż inne testowane przeze mnie modele. Bez trudu przekracza też niewysokie listwy progowe, co jest zasługą „terenowych” kół. No i najważniejsze – nigdy nawet nie pomyślał, żeby spaść ze schodów 😀 . Jego skuteczność jest zupełnie wystarczająca. Po prostu widać, że podłoga jest sprzątnięta, a spora ilość kurzu w pojemniku pomimo regularnego odkurzania tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że robot robi to, co do niego należy. Podoba mi się także jeden z trybów pracy (prawdopodobnie opisywany przez dystrybutora jako „tryb sprzątania narożników”). W tym trybie robot uparcie (ale delikatnie) stara się wjechać pod kątem w ścianę, a następnie lekko się wycofuje. Dzięki temu dokładnie odkurza przy krawędziach ścian.

Czy kształt robota ma znaczenie?

Nie jest to pierwszy robot, który kusi nas nietypowym, częściowo kanciastym kształtem. Dibea ma kształt litery D. Początkowo nie byłam do niego przekonana. Muszę jednak przyznać, że w pewnych trybach pracy kształt ten pozwala dotrzeć szczotkom w zakamarki, do których nie wjechałby okrągły odkurzacz.

Dodatkowe funkcjonalności robota Dibea

Kupując tego robota nie możemy się spodziewać wodotrysków 🙂 . Nie o to jednak chodzi w sprzątaniu! Jego kluczowym dodatkiem jest funkcjonalny mop, o którym pisałam wyżej. Poza tym mamy możliwość zaprogramować pracę robota na 1 konkretną godzinę (nie jest to harmonogram na cały tydzień). I warto o tym pamiętać kolejnego dnia, żeby się nie obudzić na dźwięk klocków Lego wciąganych do odkurzacza 😉 . Zamiast aplikacji otrzymujemy prosty pilot, który pozwala nam sterować robotem. Mamy też funkcję miejscowego sprzątania.

Zalety:

  • ma dodatkową funkcję mopowania (pisałam o niej wyżej),
  • delikatny dla mebli, nie uderza, nie przewraca krzeseł,
  • ładnie wjeżdża na dywany, sprawdziłam – wjedzie na dywan o grubości 1,5 cm,
  • nie spada ze schodów,
  • dobrze odkurza wokół rogów (mebli, schodów), dość dokładnie sprząta w kątach,
  • odkurzając głównie gołą podłogę, bateria wyczerpała się po grubo ponad 3 godzinach! musiałam sprzątać po kilka razy te same pomieszczenia, bo już nie wiedziałam, jak go rozładować 😉 (oczywiście lepiej nie rozładowywać takiej baterii do końca, ale przecież musiałam sprawdzić 😉 ),
  • jest cichy, na pewno cichszy niż popularne modele robotów, według dystrybutora – 55 dB,
  • ma zaledwie 7,5 cm wysokości, co zwiększa szansę, że zmieści się pod meble 🙂 ,
  • pojemnik z wodą wykorzystywaną do mopowania przepuszcza wodę podczas ruchu robota, ale blokuje kapanie, kiedy robot stoi w bazie bezczynny,
  • pilot pozwala nam sterować robotem dokładnie w miejsce, które nas interesuje, nie jest to oczywiście aplikacja, ale spełnia podstawową funkcję,
  • szybko i bez problemu trafia do bazy,
  • ma funkcję spot – sprząta spiralnie w konkretnym miejscu,
  • kurz nie wysypuje się z pojemnika podczas wyciągania go z robota (a zdarzało się to w przypadku droższych odkurzaczy automatycznych),
  • prosta obsługa,
  • filtr HEPA,
  • w zestawie dostajemy zapasowe elementy: 2 zapasowe szczoteczki boczne, szczoteczkę do czyszczenia, zapasowy filtr i  najważniejszy dla mnie zapasowy mop,
  • dystrybutor odkurzaczy Dibea to polska firma z 25-letnim doświadczeniem na rynku, oferuje ona 24-miesięczną gwarancję oraz serwis door-to-door realizowany w Polsce.

Wady:

  • gdy zakurzą się styki, robot się nie ładuje (więcej na ten temat poniżej),
  • nieco uderza w szybę (drzwi kabiny prysznicowej), ale nie na tyle, żeby było to niebezpieczne,
  • nie ma rączki do przenoszenia,
  • wylewanie reszty wody ze zbiornika jest utrudnione,
  • czasem się zaplącze w cienkie, wykładzinowe dywaniki, jak wszystkie roboty, które dotąd testowałam 🙂 ,
  • zdarza mu się zgubić boczne szczoteczki,
  • trochę mi brakuje komunikatów głosowych w awaryjnych sytuacjach.

Tradycyjnie już będę się czepiała instrukcji, ponieważ:

  • nie informuje wprost, że aby skutecznie zaprogramować robota, trzeba kierować pilota w jego stronę 😀 To się wydaje oczywiste, ale gdy wpisujesz dokładną godzinę na pilocie i pilot ją przyjmuje, to zakładasz, że zrobiłeś to skutecznie 🙂 . A później wracasz do domu i znajdujesz odkurzacz taranujący rozsypane kredki (bo myślałeś, że zresetowałeś programowanie, a do odkurzacza to nie dotarło).
  • nie uprzedza, że zakurzenie styków (przez które ładuje się odkurzacz) może doprowadzić do całkowitego rozładowania i braku jakiejkolwiek reakcji odkurzacza, ja już byłam przekonana, że padł na amen, a wystarczyło przetrzeć lekko styki 🙂 (nie pytajcie, jak to się stało, że tak skutecznie zakurzyłam robota 😉 ).

Podsumowanie

Robot Dibea D960 sprawia wrażenie dobrego robota za przyzwoite pieniądze. Jeśli nie oczekujecie nowoczesnych gadżetów, a skutecznego sprzątania, to ten model powinien Wam odpowiadać. Ja po 6 tygodniach intensywnego używania mogę go spokojnie polecić 🙂 . A już na pewno przed zlotem babć, cioć i kuzynostwa – wtedy jest niezastąpiony 😉 . Więcej na temat marki Dibea dowiecie się tutaj: www.dibea.com.pl. Natomiast odkurzacz możecie zamówić w sklepie wdomu24.pl.

Odkurzacz Dibea D960 kosztuje ok. 1000 zł (sprawdź aktualną cenę).

Robot Dibea w skrócie:

  • funkcja odkurzania i mopowania w jednym urządzeniu,
  • skuteczne odkurzanie przy ścianach, narożnikach i kątach,
  • dopracowane czujniki antykolizyjne i przeciw upadkom,
  • prosta funkcjonalność i prosta obsługa,
  • dobra jakość za rozsądne pieniądze.

Robot sprzątający Dibea D960 oceniam na 4,5 gwiazdki 

Wpis powstał we współpracy z dystrybutorem robota Dibea.

Podsumowanie
Data oceny
Produkt
Robot sprzątający Dibea D960
Ocena
4.51star1star1star1star1star
Tagi: , , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



3 komentarze

  1. ja kupiłem roombe za około tyle chyba 605 teraz nie pamiętam bo nie jestem w domu ale można na niego liczyc!

    Odpowiedz
  2. ja mam Dibea D960 od ponad dwóch tygodni – generalnie wszystko jak powyżej i jestem zachwycona (może poza funkcją mopa, która jest raczej w domyśle, bo po parunastu minutach działania robot jeździ na sucho i właściwie w ogóle nie pobiera wody… ale to nie ma dla mnie az takiego znaczenia), a raczej byłabym, gdyby nie to, że wczoraj jakby stracił rozum – kręci się tam i z powrotem na obszarze metra kwadratowego przez kilka minut, a potem wyłącza się i piszczy. I tak w kółko. Nic nie pomaga ani reset, ani przetarcie obudowy (bo myślałam że może przez jakiś kurz czujniki mu oszalały. Taki problem pojawił się raz pierwszego dnia użytkowania, ale zniknął wtedy sam i wszystko było świetnie aż do wczoraj. Zgodnie z informacją pani pod telefonem, który miałam w instrukcji, muszę to zgłosić do serwisu, ale nie ukrywam, że dwa tygodnie działania to jednak trochę mniej niż oczekiwałam…Zwłaszcza że nie wiadomo ile czasu w serwisie spędzi i na ile skutecznie zostanie wyleczony…

    Odpowiedz
    • Upewnij się, czy robot nie wciągnął jakiegoś sznurka. Ja miałam podobne objawy w takim przypadku, po usunięciu sznurka przeszło 🙂 Może to też oznaczać, że szuka bazy, której nie ma w pobliżu. Co do jazdy na sucho: u mnie pobiera wodę. Fakt, ma chwile, gdy jeździ na sucho, ale później znów myje. Ja wciąż korzystam i jestem bardzo zadowolona 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *