Zamienniki filtra Brita (Dafi, Aquaphor, Wessper) – czy warto i dlaczego?


Jakiś czas temu opisywałam Wam 2 duże dzbanki filtrujące: Brita i Dafi. Ostatecznie wybrałam model Brita Marella XL ze względu na cechy samego dzbanka. Wiadomo jednak, że kluczowe są wkłady filtrujące, bo to one odwalają całą (brudną?) robotę. Jak pewnie wiecie, koszt oryginalnych filtrów marki Brita jest dość wysoki w porównaniu z konkurencją (najtaniej dostaniemy go za 15 zł, podczas gdy filtry Dafi czy Aquaphor za 8,50 zł). Dużo bym dała, żeby dowiedzieć się, czy faktycznie jest o tyle lepszy i czy nie byłoby rozsądniej zdecydować się jednak na zamienniki. Przeprowadziłam zatem małe śledztwo, żeby w domowych warunkach sprawdzić, czy zamienniki w ogóle różnią się od oryginału.

Czy da się wybrać najlepszy filtr?

Założyłam, że najważniejszym kryterium wyboru filtra będzie jego skuteczność w usuwaniu kluczowych zanieczyszczeń. Pytanie jednak, czy w naszej kranówce znajdziemy poważne, zagrażające zdrowiu zanieczyszczenia? Jak to w ogóle sprawdzić?

Przede wszystkim możemy opierać się na raportach naszych dostawców wody, powinny być powszechnie dostępne, choćby na ich stronach internetowych. Z informacji od mojego dostawcy wynika, że wodę w rurach mamy bardzo przyzwoitą. Wszystkie wymagane prawem normy są spełnione, zwykle nasza woda znajduje się w dolnej (tej lepszej) granicy normy.

Zapytacie, czy warto zatem filtrować wodę, jeśli nasz dostawca zapewnia jej wysoką jakość. Niewykluczone, że nie warto 🙂 Jednak ja mam 2 powody, dla których mimo wszystko wolę stosować dzbanek z filtrem.

  1. Po pierwsze, u nas w domu stosujemy „na wejściu” instalacji filtr sznurkowy, który wyłapuje różne cząstki stałe (piasek, muł, szlam, rdzę w formie stałej). Okazuje się, że po kilku miesiącach filtr ten robi się brązowy. Czy zatem ta deklarowana w sprawozdaniach jakość wody faktycznie jest taka doskonała?
  2. Po drugie, co się dzieje pomiędzy filtrem na wejściu a kranem w kuchni? Mam pewne obawy, co do czystości naszej domowej, nie najmłodszej już instalacji.

Pomyślałam, że warto zatem byłoby sprawdzić poziom zanieczyszczeń w wodzie, która wypływa z kuchennego kranu. Niestety na tym etapie się rozczarowałam. Powszechnie dostępne testy pokazują zwykle twardość wody, ilość chloru i pH, ewentualnie mangan i żelazo. Jakoś nie do końca mam do nich zaufanie, to proste, paskowe testy, daleko im do chemicznych laboratoriów 😉 . Z ciekawości porównałam sobie wodę prosto z kranu z taką przefiltrowaną w dzbanku przy wykorzystaniu takich testów (TEST-1 marki USTM). Użyłam akurat filtra Dafi Unimax. Nie był nowy, bo korzystaliśmy z niego od około 10 dni. Uznałam, że to nawet lepiej, bo to będzie taka średnia jego możliwości. Jak zobaczycie na zdjęciach, poziom chloru w naszej wodzie wodociągowej jest bliski zeru, więc filtrowanie niczego tu nie zmieniło. Odczyn pH minimalnie się obniżył (według testów paskowych z wartości 8 do 7), to raczej efekt uboczny całego procesu, a nie cel użycia filtrów. Jedyną zauważalną zmianą była zdecydowana redukcja twardości wody: z dość twardej na bardzo miękką. Dla mnie to akurat cecha drugorzędna. Miękka woda dobrze wpływa na sprzęt AGD, ale oznacza też mniej minerałów, które są nam potrzebne.

Trochę przy okazji, trochę z ciekawości, ryzykując życie (jeden z odczynników był, jak się okazało, trucizną 😉 ), sprawdziłam też naszą kranówkę na obecność żelaza i manganu. Żelaza nie było w niej ani trochę, manganu też się nie dopatrzyłam. Nie wydaje mi się, aby dzbankowe filtry usuwały akurat te pierwiastki, ale tak czy owak, nie miałyby u nas czego usuwać 😉 .

Nie zapominajcie, że filtry tego typu nadają się tylko do wody wodociągowej, która zgodnie z przepisami spełnia już szereg norm zapewniając nam, konsumentom, bezpieczeństwo. Woda z własnych ujęć może cechować się zanieczyszczeniami, z którymi zwykłe filtry dzbankowe sobie nie poradzą.

Co o wkładach filtrujących mówi internet?

No dobrze, to skoro nie jestem w stanie porównać skuteczności filtracji, jak sprawdzić, czy wkłady filtrujące różnych producentów się od siebie różnią? Tradycyjnie przeszukałam cały internet 😉 . Nie znalazłam niestety wiarygodnych danych na ten temat. Jedyne badania naukowe, do jakich dotarłam, nawet jeśli porównują filtry, to nie podają marek producentów (tutaj źródło) 🙂 . Na YT można znaleźć sporo filmików dotyczących wkładów filtrujących, ale są one bardzo nieaktualne (producenci zmieniają swoje produkty co kilka lat), nie wyglądają też na specjalistyczne. Żaden z producentów, co ciekawe, nie chwali się większą skutecznością filtracji w stosunku do konkurentów.

Jedyne, co mi pozostało, to przyjrzeć się informacjom poszczególnych producentów na temat ich filtrów oraz sprawdzić, jak konkurencyjne wkłady zachowają się w dzbanku Brita. Założyłam bowiem, że celem moich testów jest decyzja, czy będę kupować oryginalne filtry Brita czy tańsze filtry innych marek. Oprócz oryginału wybrałam do testów 3 popularne marki: Dafi, Aquaphor i Wessper.

Porównanie wkładów filtrujących: Brita Maxtra+, Dafi Unimax, Aquaphor MAXFOR i Wessper Aquamax

Na początku zestawiłam w tabeli cechy poszczególnych wkładów filtrujących na podstawie danych producentów:

*Testowany przeze mnie filtr Brita to jego dotychczasowego wersja. W tym sezonie marka wypuściła 2 nowe typy filtrów: MAXTRA+ Pure Performance (dodatkowo usuwa z wody herbicydy, pestycydy i farmaceutyki) i MAXTRA+ Hard Water Expert (przeznaczony do twardej wody).

Jak widzicie, opisy działania filtrów są mało precyzyjne, jednak sugerują, że są to produkty o bardzo zbliżonej charakterystyce. Filtr Aquaphor wyróżnia się jednak zastosowaniem włókna Aqualen, które, według producenta, ma zapewniać dokładniejszą filtrację (woda jest zmuszona przepływać drobnymi kanalikami, nie może sobie utorować wygodniejszej drogi 😉 ). Filtr Wessper (możliwe, że również Aquaphor) zawiera dodatkowo srebro, które ma działanie antybakteryjne. Wessper chwali się także usuwaniem pestycydów i herbicydów (podobnie jak najnowszy filtr Brita Pure Performance).

Wygląda na to, że Brita jest filtrem najmniej wydajnym. Pozwala na przefiltrowanie 100 l wody i powinna być wymieniana co 4 tygodnie. Teoretycznie możemy uznać tę cechę za wadę, jednak jeśli przeczytacie post do końca, przekonacie się, że ostatecznie nie ma to znaczenia.

Na zdjęciach brakuje zdjęcia filtru Wessper, ale, jak przeczytacie poniżej, zrezygnowałam z niego, a starego filtra nie zachowałam do zdjęć. Niestety brakuje mi też zdjęcia filtra Brita Maxtra+, czyli starszej wersji. Na zdjęciach umieściłam nowszą wersję: Brita Pure Performance.

Jak widzicie, filtr Dafi jest zbliżony wyglądem do filtra Brita, jednak jest nieco niższy i szerszy w dolnej części. Filtr Aquaphor ma taką samą wysokość, jednak zupełnie różni się dolną stroną: jest wklęsły, a zamiast drobnych otworów w plastiku ma widoczną siateczkę.

Domowe testy filtrów do wody

W ramach testów postanowiłam przyjrzeć się parametrowi, który nie jest dla mnie kluczowy, ale przynajmniej pokaże, czy wkłady filtrujące różnią się niewidoczną dla nas zawartością. Chodzi o czas filtrowania wody. Spotkałam się z opiniami, jakoby krótszy czas był lepszy, ale na chłopski rozum dłuższy czas kojarzy mi się z bardziej skuteczną filtracją.

Czas filtracji 1l wody w dzbanku Brita Marella XL:

  • Filtr Brita Maxtra+: od 5 min 45 sek do 6 min 20 sek w pierwszych 4 dniach użytkowania
  • Filtr Brita Pure Performance: 5 min 10 sek do 5 min 30 sek w pierwszych 2 dniach użytkowania
  • Filtr Dafi Unimax: od 2 min 20 sek do 3 min 20 sek w pierwszych 3 dniach użytkowania
  • Filtr Aquaphor Maxfor: od 3 min 45 sek do 4 min w pierwszych 2 dniach użytkowania
  • Filtr Wessper Aquamax: dyskwalifikacja (podczas miesiąca korzystania dwukrotnie zdarzyło się, że przestał filtrować wodę)

Zwróćcie uwagę, że wszystkie filtry testowałam w dzbanku Brita. Może być tak, że w oryginalnych dzbankach zachowywałyby się inaczej. Jak widać, czas filtracji jest najdłuższy w przypadku oryginalnego filtra. Podobnie długi był także w przypadku filtra Wessper, jednak w ciągu miesiąca stosowania 2 razy zdarzyło się, że filtr się „zatkał”. Uznałam zatem, że nie będę go dalej analizować. Filtr Dafi natomiast filtrował zaskakująco szybko, co kazało mi zwątpić w jego dokładność.

Jeszcze raz o badaniach

Kończąc moje analizy, chciałabym wrócić do wspomnianych wcześniej artykułów. Oba sugerują, że skuteczność wkładów filtrujących znacząco obniża się w czasie ich użytkowania (tutaj źródło). Niekiedy już po kilku dniach używania redukcja twardości wody znacząco spada. Moją uwagę zwróciło jednak coś innego. Okazuje się, że filtry do wody mogą przynosić więcej szkody niż pożytku. W wilgotnym i ciemnym wkładzie lubią się rozwijać niebezpieczne dla zdrowia bakterie, których nie ma w wodzie wodociągowej. Jeden z artykułów informuje, że drobnoustroje pojawiły się w przefiltrowanej wodzie już po tygodniu stosowania wkładu, a po 4 tygodniach ich ilość przekroczyła normy! Zauważcie, że producenci sugerują wymianę filtrów co miesiąc, a nawet 2! Na pewno warto przechowywać dzbanek filtrujący w lodówce. My niestety nie mamy na niego miejsca, poza tym wolimy pić wodę w temperaturze pokojowej. Tym samym powyższe wyniki mocno mnie martwią. Postanowiłam zatem, że będę wymieniać filtry co 2-3 tygodnie, niezależnie co na temat wydajności filtrów mówią producenci. Oznacza to, że dla dobra domowego budżetu korzystanie z zamienników będzie wskazane. Tym bardziej, że nie udało mi się ustalić, czy oryginał faktycznie przewyższa jakością zamienniki.

Podsumowanie, czyli moje decyzje

Podsumowując moje dociekania stwierdzam, że:

  • brakuje wiarygodnych informacji na temat większej skuteczności któregokolwiek filtra dostępnego na rynku,
  • dostępne badania raczej poddają w wątpliwość sens stosowania dzbanków filtrujących, jeśli woda wodociągowa jest dobrej jakości, ja jednak czuję się bezpieczniej stosując filtry 🙂 ,
  • aby bezpiecznie korzystać z dzbanków filtrujących, wkłady należy wymieniać co 2-3 tygodnie, a nie co 1-2 miesiące,
  • jeśli mamy możliwość, trzymajmy dzbanek filtrujący w lodówce,
  • biorąc pod uwagę konieczność częstej wymiany filtrów oraz ceny oryginalnych filtrów Brita, jestem skłonna korzystać z zamienników,
  • spośród analizowanych przez mnie wkładów najbardziej przekonał mnie Aquaphor (nie zatykał się, ale filtrował dość powoli), ten model miał też nietypowy skład – włókno Aqualen, które podobno zwiększa dokładność filtracji, dlatego ja korzystać będę właśnie z filtrów Aquaphor Maxfor.

Przyznaję, że decyzję podejmuję na podstawie przesłanek raczej niż dowodów 😉 , ale jakąś decyzję podjąć trzeba. Najważniejsze jednak, że filtr zamierzam wymieniać najrzadziej co 3 tygodnie!

 

Ciekawostka: Na Allegro trafiłam na informację, że najnowsze, wyprodukowane w tym roku dzbanki Brita mają zabezpieczenie przed użyciem filtrów Aquaphor Maxfor. Nie wiem, czy dotyczy ono także innych zamienników, lepiej się upewnijcie przed zakupem dzbanka!

Tagi: , , , , , , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *