Test mopa parowego 2w1 Silvercrest z Lidla – moje opinie


Jakiś czas temu, gdy po raz pierwszy miałam w rękach mop parowy, sprawdzałam, do czego takie urządzenie się nadaje. Tutaj możecie to zobaczyć i naprawdę do tego zachęcam 🙂 . Dzięki temu będziecie wiedzieć, czego się spodziewać. Ja nie byłam wtedy przekonana, czy mop parowy jest mi niezbędny, jednak teraz, po 2 miesiącach ciągłego przebywania w domu przez 4 osoby brud zaczął pochłaniać nasz dom. Daleko mi do pedantki, ale zaczęło mi to przeszkadzać. Kiedy zobaczyłam, że w Lidlu pojawi się model 2w1, musiałam go mieć. Marzyła mi się czystość i dezynfekcja. Nie tylko od wirusów, ale także bakterii i roztoczy.

Cechy mopa parowego 2w1 Silvercrest

  • odłączana jednostka parowa – do zastosowania jako urządzenie ręczne,
  • płynna regulacja wylotu pary,
  • nagrzewanie: 30 sekund,
  • składany uchwyt,
  • zdejmowana stopka parowa,
  • moc:1500 W,
  • pojemność zbiornika na wodę: 350 ml,
  • czas pracy na jedno napełnienie zbiornika: ok. 11 minut,
  • długość kabla: 6 m,
  • wymiary: ok. 28 x 21,5 x 112 cm,
  • waga: ok. 3,15 kg.

Wyposażenie

  • Lejek + pojemnik do napełniania
  • 1 szmatka z mikrowłókna na nasadkę do mebli tapicerowanych
  • 2 szmatki z mikrowłókna do czyszczenia podłogi
  • nasadka do dywanów
  • duża nasadka okrągłej szczotki
  • mała nasadka okrągłej szczotki
  • podłużna nasadka szczotki (do fug)
  • nasadka dyszy do narożników
  • nasadka skrobaka
  • nasadka ściągacza do szyb
  • nasadka do mebli tapicerowanych
  • dysza przedłużająca (stożkowaty kształt)
  • wąż przedłużający

Od razu muszę się przyznać, że znając już możliwości mopów parowych tej klasy, odpuściłam sobie niektóre zastosowania. Pisząc o „tej klasie”, mam na myśli urządzenia domowe, nieduże, poręczne i niedrogie. To nie są profesjonalne myjki parowe o dużej mocy i wysokim ciśnieniu. 

Nie testowałam odświeżania odzieży (choć do tego celu sprawdzi się jedna z nasadek), ponieważ ta funkcja raczej mi się nie przyda. Nie myłam też okien – wciąż mam obawy, czy szybom tak wysoka temperatura nie zaszkodzi. Poza tym raczej bym nie używała myjki w tym celu. Nie myłam też kabiny prysznicowej, bo wiem, że para nie radzi sobie z kamieniem i niekoniecznie jest wskazana w przypadku kabin. Testy przeprowadziłam zatem na takich zastosowaniach, które u nas w domu najbardziej się sprawdzą, a mianowicie:

  • mycie i dezynfekcja płytek podłogowych,
  • czyszczenie fug w łazience i kuchni,
  • czyszczenie i dezynfekcja toalety,
  • dezynfekcja dywanów,
  • dezynfekcja materacy.

Dodatkowo jeszcze postanowiłam sprawdzić czyszczenie piekarnika. Miałam tu obawy, bo z jednej strony instrukcja sugeruje piekarnik jako jedno z zastosowań, z drugiej – ostrzega, żeby nie myć wnętrza piekarnika… Nie widzę większego sensu czyszczenia piekarnika na zewnątrz. Fakt, obawiałam się, czy nie uszkodzę jakichś czujników w moim zaawansowanym piekarniku, więc starałam się czyścić krótko i głównie otwarte drzwiczki. Tak jak się spodziewałam efekty nie były powalające: świeże, lżejsze zabrudzenia schodziły bez problemu (użyłam przydatnego skrobaka), ale już silne przypalenia niestety nie.

Jeśli chodzi o mycie podłóg odpornych na ciepło i wilgoć, to nie jestem ani zachwycona, ani rozczarowana. Wydaje mi się, że skuteczność mopa parowego Silvercrest jest nieznacznie większa niż mopa tradycyjnego. Plamy, do których musiałabym użyć nieco siły, żeby usunąć tradycyjnie, tutaj wystarczy dwa razy lekko przejechać. Mam na myśli względnie łatwo zmywalne plamy. Problematyczne nie zawsze schodzą. Ogólna czystość podłogi po takim myciu jest satysfakcjonująca (oceniam po podłodze i po brudzie na szmatce 😉 ), a ja nie jestem ani trochę zmęczona. Mop przesuwa się po płytkach lekko i wygodnie. Mycie podłogi w taki sposób to całkiem przyjemne zajęcie. Przy okazji mam poczucie, że pozbywam się choć części wszędobylskich zarazków 🙂 . Jedynym problemem na dłuższą metę jest mała wielkość szmatek. Jeśli mamy dużo powierzchni do takiego sprzątania, to 2 wymienne szmatki mogą nie wystarczyć. Chyba, że sprzątamy bardzo często i podłogi są mało zabrudzone.

Fugi w łazience to jakiś koszmar. Brud i osad zbierają się w nich szybko i wyglądają strasznie. Nie wyobrażam sobie ślęczenia nad nimi ze szczoteczką, myjka parowa wydała mi się atrakcyjną alternatywą. O ile tylko oferuje specjalną podłużną końcówkę ze szczotką do tego celu. To już niestety nie jest tak przyjemna praca – wymaga więcej wysiłku, ale widać efekty. Niestety brudna wodę po myciu musimy wycierać osobną szmatką. Pamiętajcie jednak, że myjka parowa nie nadaje się do fug silikonowych, a jedynie mineralnych.

Pozwólcie, że nie będę rozpisywać się o myciu toalety. Niech Wam wystarczy, że myje i dezynfekuje, ale niestety resztki brudu (przynajmniej na zewnątrz) trzeba usuwać szmatką.

Co do dywanów i materacy nie spodziewam się, aby miała je dezynfekować zbyt często. Najbardziej interesuje mnie usunięcie roztoczy z materaca – jestem alergikiem. Podobno są różne opinie na ten temat. Jeśli wilgoć podczas używania myjki nie jest zbyt duża, to taki zabieg bywa zalecany. Podczas moich testów materac był tylko lekko wilgotny i szybko wysychał, więc myślę, że będę to powtarzać.

Zerknijcie jeszcze na wszystkie zalety i wady, które dostrzegłam podczas kilku dni testowania mopa parowego z Lidla.

Zalety mopa parowego Silvercrest:

  • Bardzo fajna konstrukcja: ręczną część bez trudu możemy wyjąć z dużej części, a całość łatwo składa się na pół, dzięki czemu sprzęt wygodnie przechowywać. Do tego fajnie rozwiązany sposób na zwinięcie nadmiaru kabla.
  • Większość akcesoriów montuje się łatwo i szybko, a jednocześnie skutecznie. Jedynie plastikowa nakładka na stopę do dywanów sprawia mi wciąż problem (sami zobaczcie na filmie ;)).
  • Urządzenie wydaje się solidnie wykonane i wygląda estetycznie.
  • Dość dobrze myje wodoodporne podłogi.
  • Mycie podłogi jest bardzo wygodne, mopem łatwo się manewruje, jest skrętny, można go obniżyć na tyle, że mieści się pod niektórymi meblami (ok 16 cm).
  • Dzięki dedykowanej końcówce nieźle radzi sobie z fugami, choć wymaga to trochę siły.
  • Mop samodzielnie i stabilnie stoi.
  • Mop jest dość lekki, w wersji stojącej w ogóle nie odczuwa się dyskomfortu, w wersji ręcznej jego waga nie przeszkadza.
  • Część ręczna jest wygodna do trzymania.
  • Ma elastyczną „przedłużkę”, wąż, dzięki czemu nawet gdy wody w zbiorniku jest mniej, para nie przestaje się generować z powodu uniesienia myjki do góry – w takiej sytuacji możemy myjkę skierować w dół, a przedłużkę w górę. Możemy myć miejsca położone wyżej niż korpus myjki.
  • Płynna regulacja ilości generowanej pary.
  • Całkiem bogaty zestaw akcesoriów.
  • Szmatki można prać w 60 stopniach (u mnie przeszły pomyślnie już pierwszą próbę), rzepy przynajmniej na razie trzymają się bardzo dobrze.
  • 3 lata gwarancji.
  • Cena 😉

Wady mopa parowego Silvercrest

  • Chwilę trzeba poczekać na nagrzanie się urządzenia (według specyfikacji 30 sekund, na żywo kilka sekund dłużej), na szczęście po krótkich przerwach w pracy trwa to już znacznie krócej.
  • Podobnie jak pisałam w poście na temat zastosowań myjek parowych – nie oczekujmy za wiele, jeśli chodzi o mycie mocno zabrudzonego piekarnika – plamy przypalone lub bardzo tłuste to dla nich zbyt duże wyzwanie.
  • Plastikowa nakładka na mopa do dywanów trudno się zakłada i zdejmuje.
  • Brakuje mi nasadki z delikatniejszą szczoteczką. W zestawie mamy jedną dość twardą plastikową, a jedną bardzo twardą miedzianą. Nawet tą delikatniejszą bałabym się myć wiele powierzchni z obawy przed zarysowaniem.
  • Pojemnik na wodę mógłby być nieco większy. Pewnym utrudnieniem jest też bardzo wąski otwór do jego napełniania. Producent pomyślał na szczęście o lejku, ale łatwo go zgubić 😉 .
    W specyfikacji brak informacji o ciśnieniu pary – wnioskuję zatem, że nie jest zbyt wysokie 😉 Ja sama nie potrafię go ocenić.

Chciałam Was jeszcze uprzedzić, że ręczna wersja mopa ma funkcjonalność czyścika parowego, a nie ręcznego odkurzacza parowego (takie określenie znalazłam na stronie Lidla). Myjka nie wciąga brudu, a jedynie wydmuchuje parę pod ciśnieniem. Koniecznie musimy wtedy osobną szmatką usuwać uwolnione za pomocą pary nieczystości.

Pamiętajcie także, że mop parowy to nie odkurzacz piorący! Nie upierzemy nim dywanów, co najwyżej je odświeżymy. Na filmie ogarniałam dywan w pokoju mojego syna, miał kilka widocznych plam. Wszystkie pozostały. Niewykluczone, że jakiś brud jednak zszedł, ponieważ pojawiły się brudne plamy na szmatce mopa 🙂 Ale dywanów nim nie odplamimy.

Co do czyszczenia podłóg, to mój mąż przypomina, żeby uważać na wszelkie podłogi drewniane. Ja byłam już gotowa przetestować mopa na naszym parkiecie i uważam, że przy zmniejszeniu mocy nic by się nie stało, ale małżonek mnie powstrzymał 😉 . Zadziwia mnie, jak mało ma do mnie zaufania w niektórych kwestiach. Zje wszystko, co ugotuję, nawet jak wygląda mocno podejrzanie, ale jak mu chciałam sama obciąć włosy, to się przestraszył i uciekł. A już miałam nożyczki w rękach…

I jeszcze jedno! Nie zdziwcie się, ale myjka (w wersji ręcznej, z wąskimi końcówkami) jest baaardzo głośna. Nie wspominam o tym w wadach, bo wydaje mi się to cecha typowa dla myjek parowych i wynika z wypływu pary a nie silnika czy innych cech samego urządzenia. Wolę jednak o tym napisać, bo w mocno akustycznej łazience hałas był dla mnie ledwie do zniesienia. Na szczęście wersja z dużą nasadką do podłóg jest już o wiele cichsza.

Podsumowanie moich opinii

Po kilku dniach używania mopa parowego 2w1 jestem z niego całkiem zadowolona. Sprawdza się do podłóg i do fug, a przy okazji ma jeszcze kilka innych zastosowań. Pomaga utrzymać nie tylko czystość, ale też higienę, o co ostatnio musimy bardziej dbać. Miło zaskoczyło mnie, że za tak niewielką cenę otrzymujemy urządzenie zarówno funkcjonalne jak i starannie zaprojektowane i wykonane. Jeśli nie oczekujecie nie wiadomo jakich efektów, to za tę cenę (jedna z najniższych na rynku) powinniście być zadowoleni.

Mop parowy 2w1 Silvercrest z Lidla oceniam na 4 gwiazdki

Mop parowy Silvercrest możecie pewnie jeszcze znaleźć w stacjonarnych sklepach Lidl, ale jest też już dostępny w sklepie online.

Na koniec jeszcze ciekawostka, okazuje się, że marka Ariete oferuje łudząco podobny produkt. To dość częste zjawisko, ale całkiem zabawne, gdy włoska i niemiecka marka oferują praktycznie taki sam produkt. Czyżby z tej samej fabryki? 😉

 

Tagi: , , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



3 komentarze

  1. witam a ja mam inne pytanie bo kupiłem tego mopa i po wlaniu wody zgodnie z instrukcją to mi zaczyna tak „pierdzieć ” miga mi zielona dioda przez ok 1 min po czym zapala się czerwona dioda, jakieś pomysły co robię nie tak?

    Odpowiedz
  2. Może ta metalowa końcówka, która zasysa wodę (w środku pojemnika na wodę jest rurka z metalowym zakończeniem) nie jest zanurzona w wodzie, bo np. gdzieś się zahaczyła/zagięła? U mnie w takiej sytuacji burczy (tak samo jak na samym początku, zanim pompka zassie wodę). To burczenie to dźwięk pompki pracującej bez wody.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *