Michel Moran, Kenwood Prospero+ i ja na warsztatach kulinarnych


Za stara jestem, żeby odrzucać takie propozycje. Nawet nie wnikałam w szczegóły. Zdaję sobie sprawę, że powinien mnie zachęcić słynny kulinarny chef albo możliwość podszlifowania kuchennych umiejętności. Kluczowy jednak był przyjemnie spędzony dzień. Obiecywali, że będzie miło. No to co miałam zrobić? Pojechałam.

Jakoś tak się dziwnie trafiło, że na ekskluzywne warsztaty kulinarne z Michelem Moranem dojechałam ekskluzywną pierwszą klasą Pendolino. Croissanty z wiśniową konfiturą podkręciły nastrój 😉 . Po dotarciu na miejsce było już tylko lepiej. Smacznie, wesoło i jakoś tak niezobowiązująco. Zwykle nie pałam entuzjazmem do gwarnych spotkań towarzyskich, tym razem czułam się swobodnie. Nie wiem, czy bardziej ze względu na miłe towarzystwo (w przeważającej większości kobiece), czy może na miejsce spotkania. Little Chef to szkoła gotowania, tak naprawdę jedna wielka kuchnia. Może to dlatego czułam się tam tak swojsko 😀

Blogerka od AGD na warsztatach kulinarnych

To zaproszenie nie było takie zupełnie bez zobowiązań. O ile koleżanki dziennikarki przychodziły „na gotowe”, o tyle blogerki miały za zadanie jeszcze przed warsztatami opracować przepis na zdrowy deser. Zdrowe desery to zdecydowanie moja bajka. I ja, i moja rodzina kochamy słodycze, ale pozwalamy sobie tylko na te najzdrowsze i najlepszej jakości. Problem polegał na tym, że przecież ja nie tworzę przepisów! Uwielbiam gotowe rozwiązania, korzystam z popularnych stron kulinarnych doświadczonych autorek i zawsze czytam dziesiątki komentarzy, aby mnie nic nie zaskoczyło. Nawet dyskretnie podpytywałam się przedstawicieli Kenwood, czy oni wiedzą, co robią, zapraszając mnie na te warsztaty 😉 . No i zostałam z tym zdrowym deserem do wymyślenia. Myślę sobie – byle nie ciasto. Ciasto jestem w stanie zepsuć na tysiąc sposobów. Postawiłam na mało efektowny, ale bezpieczny i na pewno bardzo zdrowy budyń jaglany. Ponieważ miałam akurat wtedy w domu mango, to sprawa była przesądzona. Do mango pasuje kokos, więc padło na kokosowy budyń jaglany. No i imbir, bo u nas sezon grypowy, więc imbir daję do wszystkiego. Kocham imbir całym sercem. Całe szczęście, że większość uczestniczek także, bo dałyśmy tego imbiru ciutkę za dużo 😉 . Powiem Wam, że to chyba jedyny przepis, który stworzyłam samodzielnie od podstaw. Wyszedł naprawdę niezły, znajdziecie go na końcu wpisu :).

Robot planetarny Kenwood Prospero KHC29.W0SI

Pretekstem do spotkania było zaprezentowanie nam, blogerkom i dziennikarkom, nowych robotów kuchennych Kenwood Prospero+. Spodziewałam się zatem jakiejś oficjalnej prezentacji, może szczegółowego instruktażu użytkowania robota, ale nic z tego 😀 Wrzucono nas na głęboką wodę. Jak się okazuje zupełnie słusznie, bo obsługa robota była banalnie prosta. Owszem zdarzały się małe wpadki, razem z Asią, moją partnerką-dziennikarką próbowałyśmy na przykład skorzystać z wyciskarki do cytrusów bez kluczowego bolca 😀 Na szczęście szybko ogarnęłyśmy temat. Szkoda tylko, że nam cytryn zabrakło 😀

Żebyście nie pomyśleli, że przebranżowiłam się na blog kulinarny, podaję najważniejsze informacje na temat wykorzystywanego przeze mnie na warsztatach robota Kenwood Prospero+ KHC29.W0SI:

  • silnik o mocy 1000W,
  • misa o pojemności 4,3 l,
  • 6 prędkości pracy + praca pulsacyjna,
  • 3 gniazda obrotów.

W zestawie z robotem otrzymujemy:

  • 3 mieszadła (mieszadło K, trzepaczka, hak do ciasta),
  • szklany blender (1,2 l), który nadaje się także do kruszenia lodu,
  • malakser z 3 tarczami (1,4 l),
  • maszynka do mielenia,
  • wyciskarka do cytrusów,
  • sokowirówka,
  • uniwersalny młynek.

Jak widać – wyposażenie bardzo bogate. Choć z reguły jestem zdania, żeby dobierać sprzęty pod nasze konkretne potrzeby, to w przypadku robota kuchennego bardzo doceniam wszelkie dodatkowe przystawki, które mamy już w komplecie. Tym bardziej, że te akurat przydadzą się zarówno osobom bardziej doświadczonym w kuchni jak i tym zupełnie początkującym. Nie trzeba być przecież Michelem Moranem, żeby przygotować świeży sok z pomarańczy do niedzielnego śniadania 😉 . Ja sama korzystałabym regularnie z wszystkich przystawek, no może oprócz maszynki do mielenia (coraz bardziej ograniczamy mięso). Szczególnie chciałam Wam zwrócić uwagę na uniwersalny młynek, który zwykle pojawia się w droższych modelach. To naprawdę przydatne urządzenie, do rozdrabniania mniejszych porcji produktów albo mielenia orzechów czy płatków na mąkę. Ja też doceniam zawsze malaksery – to niby jedna przystawka, a tak naprawdę kilka funkcji (rozdrabnianie, szatkowanie, tarcie, cięcie na plastry). Nie wyobrażam już sobie codziennego przygotowywania obiadów bez malaksera. Ja akurat korzystam z tego dodatku przy moim blenderze, ale równie dobrze może to być akcesorium do robota. Myślę, że bogate wyposażenie za rozsądną cenę (od 1199 zł – sprawdź aktualną cenę) to jedna z największych zalet robota Kenwood Prospero+ KHC29.W0SI. Do tego wysoka, jak na mniejsze roboty, moc urządzenia i zgrabna stalowa misa o średniej pojemności.

Ze względu na prostotę mojego przepisu nie byłam w stanie wykorzystać wielu przystawek. Na warsztatach były aż 4 zespoły i, z tego co widziałam, każda para skupiała się na innym akcesorium. My przede wszystkim używałyśmy blendera kielichowego, a dodatkowo skorzystałyśmy też z wyciskarki do cytrusów. Blender pracował intensywnie najpierw miksując na gładko mus z mango z dodatkiem imbiru oraz soku z cytryny, a później ugotowaną kasze jaglaną. Z pośpiechu kaszy nie przestudziłam, ale na szczęście obyło się bez problemów. Mus miał idealną konsystencję, budyń mógłby być nieco bardziej gładki, ale chyba zbyt szybko przerwałyśmy miksowanie. Miałam wrażenie, że wszyscy się spieszą, to i ja się spieszyłam 🙂 . Ostatecznie skończyłyśmy pierwsze 😉 . Mieszadło do ubijania wykorzystałyśmy dopiero, gotując z Michelem jego propozycję deseru – mikser planetarny ubił jajka z cukrem na delikatny krem zabajone.

Michel Moran i kuchenne AGD

Kiedy wszystkie zespoły pracowały nad realizacją przepisów, Michel chodził po sali, doradzał i ewentualnie ratował w kryzysach 😉 . Mnie zaskoczyło jego podejście do kuchennych narzędzi. Okazało się, że Michel nie traktuje robotów kuchennych wyłącznie zadaniowo. Podchodzi do nich z pewną delikatnością, traktuje ostrożnie, w taki sposób, aby służyły jak najdłużej. Zdecydowanie nie było to zachowanie na pokaz, pod warsztaty. Widać, że Michel zna się na kuchennych urządzeniach i dobrze wie, czego nie lubią oraz jak, bez przeciążania, zwiększyć ich efektywność. Pilnował nas, aby nie blendować wrzących produktów, nie upychać na siłę dużych ilości (zamiast tego dokładać je w czasie pracy) no i nie wkładać łyżki do pracującego blendera 😉 . Mój Boże, jak bardzo się w tym podejściu różnimy. Ja mam tendencję do forsowania sprzętów kuchennych, sprawdzania granic ich możliwości, przekraczania limitów podanych w instrukcjach. Nie wspomnę o trzaskaniu, przyciskaniu, stukaniu itd.. Nic dziwnego, że co jakiś czas kończy się to awarią 😉 . Może jednak spróbuję tego bardziej subtelnego podejścia?

Ja i kuchenne zaskoczenia

Oczywiście podczas warsztatów skorzystałam także z bardziej kulinarnych inspiracji. Podstawowym przesłaniem naszego spotkania była kreatywność. Czyli kolejny temat, który jest mi dość odległy 😉 . Choć wcale nie trzymam się sztywno przepisów i prawie zawsze coś zmieniam, to nie kreacja jest moim motorem, a rzeczywistość. Rezygnuję ze składników, których nie mam, wykorzystuję te, których nie chcę zmarnować, albo zamieniam jakieś na zdrowsze odpowiedniki. Zawsze jednak są to tylko drobne modyfikacje gotowego i sprawdzonego przepisu. Michel natomiast zaskoczył mnie, sugerując, że proponowany przez niego przepis na deser (również znajdziecie go na końcu wpisu) może być równie dobrze bazą do potrawy wytrawnej. Jeśli zamienimy owoce na warzywa, dodamy odpowiednie przyprawy, to wyjdzie nam kompletnie inna potrawa 🙂 . Podobnie przyglądając się naszej pracy nad budyniem jaglanym, uznał, że to świetna baza do wielu innych deserów. Samo wykończenie (kruszonka? skarmelizowana tarta skórka z cytryny?) może totalnie zmienić nasze danie. Przy okazji przypomniał mi też, jak ważna jest kwestia konsystencji, a nie wyłącznie smaku. Słusznie obawiał się, że budyń z musem może być zbyt delikatny. W mojej wersji jedynym chrupiącym elementem były płatki kokosa. Następnym razem na pewno spróbuję czegoś innego 🙂 .

Intensywną pracę w kuchni zakończyłyśmy, jak to zwykle bywa, konsumpcją 😉 . Okazało się, że każdy z nas powinien zjeść 5 różnych deserów. Wszystkie były pyszne, aż żal, że zbyt szybko poległam 😉 , ale przynajmniej skosztowałam każdego. Koniecznie sprawdźcie u pozostałych dziewczyn ich przepisy, ja na pewno będę jeszcze je wypróbowywać. Zacznę od genialnych ciasteczek bananowych przygotowanych przez Magdę (mamineskarby.pl), kruchych i miękkich jednocześnie. Wzięłam dwa dla dzieci do domu, ale kurczę zgłodniałam po drodze 🙁 . Gosia (www.jaskoweklimaty.pl) i Agnieszka (lifemanagerka.pl) zaproponowały natomiast świetne ciasta: Gosia – kruche, intensywnie śliwkowe, Agnieszka – wegańską wersję korzennego chlebka bananowego.

Obiecane przepisy na zdrowe, proste i mocno owocowe desery

 

BUDYŃ JAGLANY KOKOSOWY Z MUSEM Z MANGO

(mój przepis)

Składniki:

  • 2/3 szklanki kaszy jaglanej
  • 1 puszka mleka kokosowego + trochę wody
  • szczypta soli
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 3 łyżki syropu klonowego
  • szklanka wody
  • 1 dojrzałe mango
  • Kawałek imbiru (malutki ;))
  • Do dekoracji: płatki kokosa, granat, kruszonka, karmelizowana skórka z cytryny

Sposób przygotowania:
Przepłucz kaszę wrzątkiem na sitku. Gotuj kaszę przez 15 minut od zagotowania w mleku kokosowym z dodatkiem wody. W międzyczasie przygotuj w blenderze kielichowym mus z mango z dodatkiem imbiru (może być starty lub sok) i 2 łyżek soku z cytryny. Po ugotowaniu i lekkim przestudzeniu kaszy włóż ją (wraz z mlekiem, jeśli nie wchłonęła całego) do blendera kielichowego z dodatkiem szklanki wody, syropu klonowego, 2 łyżek soku z cytryny i szczypty soli i zblenduj na gładki budyń. Nałóż do miseczki budyń, na to mus z mango, posyp wybranymi dodatkami.

 

OWOCE POD ZABAJONE

(Michel Moran)

Składniki:

  • 1 jabłko
  • 1 gruszka
  • 125g malin
  • 3 jajka
  • 50g cukru pudru
  • 50g masła
  • sól
  • 100g brązowego cukru
  • świeża mięta

Sposób przygotowania:
Obierz jabłko i gruszkę, pokrój je w ćwiartki. Na patelni rozpuść masło, dodaj jabłko i gruszkę. Gdy owoce zaczną się lekko podpiekać, dodaj do nich brązowy cukier. Do misy robota włóż 1 całe jajko i 2 żółtka. Utrzyj je z cukrem pudrem na delikatną puszystą masę- ma być prawie biała. W międzyczasie dodaj szczyptę soli. Do rondelka wrzuć maliny, zalej odrobiną wody, dodaj kilka listów mięty i łyżeczkę cukru pudru (jeśli wolisz bardziej słodkie- dodaj ciut więcej cukru). Po przestudzeniu malin, zblenduj je w kielichu robota (kilka malin zostaw do dekoracji). Włóż skarmelizowane owoce do foremki do zapiekania, polej sosem malinowym i zalej masą jajeczną. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do maksimum (funkcja grilla) na 2 minuty- pilnuj, aby się nie przypaliło! Podawaj udekorowane malinami i świeżą miętą.

A po warsztatach…

Mój powrót do domu nie pozostawiał złudzeń, że koniec z warszawskimi przyjemnościami 😉 . Wsiadłam w tramwaj linii 10 na Dworzec Centralny, a tam w pociąg TLK. Zapełnionym 8-osobowym przedziałem dotarłam do Trójmiasta, jeszcze tylko kilka stacji SKM, 20-minutowy spacer z postojem w Biedronce i oto jestem. A tam czeka już na mnie 6-latek z 39,5-stopniową gorączką. Witamy w domu!

 

Za kilka godzin oderwania od rzeczywistości dziękuję marce Kenwood – www.youkencook.pl,

która jest partnerem tego wpisu 🙂

Tagi: , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



1 komentarz

  1. Trafiłem na artykuł szukając informacji o Kenwood Prospero+.
    Są już jednostkowe opinie o Kenwood Prospero+ ale to i tak dla mnie za mało, czekam na jakąś recenzję wideo.
    Finalnie chyba dopłacę do większego modelu 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *