Test Kenwood Chef XL Elite – najlepszy robot kuchenny, jaki testowałam. Moje opinie


Urodziny, urodziny!

Urodziny moich dzieci to u nas święta nie mniejsze niż Boże Narodzenie. Różnica jest taka, że podczas Gwiazdki wpraszam się do mamy i teściowej, a podczas urodzin muszę samodzielnie przygotować 3-dniową imprezę 🙂 . No bo przecież wszystko musi być jak co roku (i dokładnie tak samo ja k u starszego brata). Solenizant sam wybiera sobie smak tortu, a dokładnie 2 tortów, bo jedna impreza dla kolegów z przedszkola i podwórka, a druga dla rodziny. W tym roku ponownie królował u nas tort Banoffee i tort malinowo-czekoladowy. Jak na osobę, która na studiach umiała robić tylko jajecznicę, to mogę być z siebie dumna. Każdy tort jest udekorowany odpowiednio wcześniej wybranym i zamówionym opłatkiem z obrazkiem (w tym roku monster trucki i Avangersi). Na szczęście ostateczną dekoracją zajmuje się mój mąż, bo by mnie chyba coś wzięło przy tym 😉 . Ostatniego dnia obchodów koniecznie trzeba jeszcze zanieść do przedszkola babeczki (również wybór 5-latka i znów czekolada z malinami. Babeczek musi być minimum 30, żeby wystarczyło dla licznej grupy dzieci, pań nauczycielek, pani dyrektor, pani księgowej i pani kucharki…

Jakie ja miałam w tym roku szczęście z tymi urodzinami! Jakiś czas wcześniej odezwał się do mnie Kenwood z propozycją testu robota kuchennego (Kenwood Chef XL Elite KVL6370S). Od dawna ciekawa byłam robotów z tej serii, trudno jednak o lepszy moment. Ileż ja się namieszałam przez te 3 dni! Na szczęście Kenwood został u mnie trochę dłużej, więc sprawdziłam go jeszcze przy kruchym cieście, gofrach i bitej śmietanie, cieście jabłkowym, naleśnikach i oczywiście pizzy z kilograma mąki :D. Blenderem kielichowym miksowałam budyń jaglany, mus z mango, koktajle i smoothie różnej maści.

Testowany przeze mnie model Kenwood KVL6370S składa się z trzech głównych części:

  1. Metalowej misy o pojemności 6,7l z uchwytami i plastikową pokrywą oraz 3 stalowych mieszadeł: trzepaczki, mieszadła K i haka do zagniatania
  2. Blendera kielichowego o pojemności 1,6l ze szkła odpornego na wysokie i niskie temperatury
  3. Maszynki do mielenia wyposażonej w 3 sita o średnicach otworów: 3 mm, 4,5 mm i 8 mm, z przystawkami do kiełbas i kebbe

Robot Kenwood KVL6370S ma silnik o mocy 1400W.
Wymiary są dość pokaźne. Robot z zamontowaną misą i pokrywą ma ok 42 cm długości, 35 cm wysokości i 32 cm szerokości. Kiedy do tego dodamy blender kielichowy, to wysokość sięga prawie 61 cm. Wszystkie wymiary mocno na oko, zaokrąglone raczej w górę 😉 . Mieszadła natomiast mają około 22 cm wysokości i 11-15 cm szerokości. Waga robota to według producenta 8,9 kg.

Jedna z ważniejszych cech robotów to dopuszczalna ilość mąki w różnych ciastach. W przypadku tego modelu limit jest ustawiony wysoko:

  • ciasto kruche: 910 g mąki,
  • twarde ciasto drożdżowe: 1,6 kg mąki,
  • miękkie ciasto drożdżowe: 2,6 kg mąki.

Problem z robotem planetarnym Kenwood mam tylko jeden. Ma tak mało wad, że nie bardzo mam o czym pisać 🙂 . Zwykle to właśnie problemy zajmują sporo miejsca w moich postach. W przypadku tego robota wszystko szło zadziwiająco gładko. Po prostu robi swoje i sprawdza się w każdej funkcji.

Kenwood Chef XL Elite – mikser do ciasta

Absolutnym objawieniem podczas tego testu była dla mnie łatwość montażu wszystkich elementów. Niby wiedziałam, jaki jest sposób mocowania mieszadeł, ale co innego wiedzieć, a co innego doświadczyć. No i doświadczyłam – jak lekko i wygodnie można zmienić mieszadła np. przechodząc od ubijania trzepaczką do delikatnego mieszania mieszadłem K! Nawet wymiana końcówki ubrudzonej pianą czy ciastem nie sprawia problemu. Powiecie, że to drobiazg, ale po 1,5 roku korzystania z mojego robota (urządzenie z tej samej półki cenowej!) i męczenia się z mocowaniem końcówek, chwilowa zmiana na Kenwooda to była ulga! Co więcej, jestem pewna, że ta łatwość montażu przekłada się również na wytrzymałość robota. Nie obciążamy go w końcu zbytnim naciskiem, szarpaniem, itd.

Robot planetarny, który testowałam, służy przede wszystkim do przygotowywania ciast, więc na tym się skupiłam. Muszę przyznać, że końcówki są tak solidne i ciężkie, że każda z nich mogłaby służyć za narzędzie zbrodni 😀 Choć mam nadzieję, że nie będę tutaj dla nikogo inspiracją 😉 . A już na poważnie. Nie ma opcji, żeby te mieszadła jakoś uszkodzić. W moim przypadku to wielka zaleta, jako że nie jestem zbyt delikatna, jeśli chodzi o kuchenne sprzęty. Ryzyko jeszcze rośnie, gdy ma się w domu 2 ciekawskich przedszkolaków. Oczywiście musicie wziąć pod uwagę wielkość mieszadeł. Zajmą dużo miejsca w szafce i w zmywarce. W mojej kuchni to już nie problem, ale posiadacze mniejszych mieszkań powinni zobaczyć najpierw robota na żywo dla pewności. Abstrahując od wielkości mieszadeł, sama ich skuteczność jest naprawdę wysoka. Hak świetnie zagniata ciasta drożdżowe, mieszadło K doskonale zagniotło ciasto kruche, nadaje się też do mieszania gęstszych ciast, jak choćby na ucierane babeczki. Ramiona trzepaczki są na tyle grube, że ubicie najlżejszych pian przy minimalnych ilościach składników chwilę zajmuje. Jednak wciąż jest to skuteczna i szybka praca. Konstrukcja trzepaczki za to genialnie sprawdza się do ubijania gęstszych kremów, np. ulubionego u nas tortowego przełożenia z mascarpone i słodkiej śmietanki.

Podczas testu zdarzyła mi się zabawna sytuacja. Przez pomyłkę trafiło do mnie początkowo mieszadło do ubijania dedykowane do innego dużego robota Kenwood 🙂 . Zorientowałam się dopiero po kilku tygodniach! To ciekawe, że mocowania w robotach Kenwood są na tyle uniwersalne, że pasują do nich różne mieszadła (oczywiście w ramach tej samej wielkości misy). Gdybym maniakalnie ubijała pianę z białek, to może nawet skusiłabym się na dokupienie tamtego. Było może delikatniejsze i mniej wytrzymałe, ale ubijało pianę w ekspresowym tempie! To tylko taka mała podpowiedź dla osób, które lubią niekonwencjonalnie rozszerzać możliwości swoich robotów kuchennych 😀 .

Zastanawiałam się, czy nie będzie mi brakowało mieszadła z wykończeniem silikonowym. Owszem zdarzało się, że troszkę ciasta zostało na dnia lub na ściankach misy, ale były to rzadkie sytuacje. No i zgarnięcie raz ciasta łopatką nie jest żadnym problemem. Zwykle jednak podczas mieszania ciasto jakoś samo się poddawało i nie było to konieczne. Wygląda na to, że silikonowe mieszadło nie jest mi niezbędne.

Zalety miksera do ciasta:

  • Wszystkie mieszadła montuje się super prosto, lekko i intuicyjnie.
  • Mieszadła są wykonane ze stali nierdzewnej, są ciężkie i wydają się bardzo wytrzymałe, mają nawet dożywotnią gwarancję, co wcale mnie nie dziwi. Bardzo ważne – mieszadła nie są niczym powlekane!
  • Dobrze dopasowane mieszadła do miski, co więcej ich wysokość można regulować, ja nie miałam takiej potrzeby.
  • Miska jest stalowa, solidna, dobrze wykonana, a przede wszystkim bardzo wygodna z rączkami do trzymania. Mimo, że jest duża, bez problemu mieści się w dolnym koszu zmywarki.
  • Robot świetnie zagniata ciężkie ciasta drożdżowe, naprawdę widać po nim, że „ma tę moc”.
  • Dobrze sobie radzi z zagniataniem ciasta kruchego – zagniecenie ciasta na tartę zajęło 1,5 minuty (mieszadło K).
  • Radzi sobie z ubiciem już 2 białek, a podobno jego maksymalna pojemność to aż 16 białek, przyznam, że jednak nie testowałam, nie jestem maniaczką bezy 😉 .
  • Robot poza płynną zmianą prędkości oferuje także funkcję delikatnego mieszania (bardzo się przydaje, gdy nie mam ochoty mieszać łyżką).
  • Robot ma niesamowitą pojemność, nie tylko w rozumieniu wielkości misy, ale też ilości ciasta, jakie jest w stanie obrobić przy swojej mocy.
  • Pokrywę miski możemy bez problemu założyć nawet wtedy, gdy mieszadło jest już zamontowane a ramię opuszczone.
  • Pokrywa ma dodatkowe zamknięcie wlotu, dzięki czemu możemy dosypywać składniki, ale też zupełnie zamknąć miskę, kiedy mocno się kurzy mąką.

Wady miksera do ciasta:

  • Trzepaczka w robocie jest wykonana z dość grubych pręcików, przez co jest solidna i nie sposób jej uszkodzić, ale ubijanie minimalnej liczby białek zajmuje jej chwilę czasu.
  • Pokrywka z otworem do dodawania składników nie przylega idealnie do miski, więc zdarzało się, że odrobina mąki wysypywała się na stół. Jednak to nic przy tym, ile się wysypywało, gdy przy cieście jabłkowym pomagał 6-latek (widać to zresztą na filmie) 😉 .
  • Jeśli trzymać się instrukcji, to mieszadeł nie powinniśmy myć w zmywarce. Ja jednak w tym przypadku bym instrukcji nie wierzyła. Nie sądzę, żeby tak solidnym mieszadłom ze stali nierdzewnej mogło coś się stać w zmywarce!

Kenwood Chef XL Elite – blender kielichowy

Blender wykorzystywałam wielokrotnie, najczęściej do najzwyklejszych koktajli z owoców i jogurtu. Choć miałam też okazję sprawdzić go na budyniu jaglanym, którego jestem fanką (w odróżnieniu od moich dzieci).

Zalety blendera kielichowego:

  • Blender blenduje skutecznie i nie pozostawia resztek na ściankach.
  • Nadaje się do miksowania gorących potraw i kruszenia lodu – jest odporny na temperatury.
  • Budyń jaglany ma fajną, gładką konsystencję. Nie na tyle gładką, żeby oszukać dociekliwych przedszkolaków niechętnych kaszy jaglanej 😉 , ale ja bym nie oczekiwała nic więcej.
  • Łatwo się go montuje na napędzie.
  • Blender ma dobre zabezpieczenie – nie uruchomi się, jeśli nie jest dobrze skręcony i dokręcony, na szczęście łatwo to poprawić, kiedy stoi już na napędzie.
  • Robot ma funkcję pracy pulsacyjnej, która przydaje się podczas pracy blendera.
  • Pokrywa blendera jest szczelna i choć jej zdjęcie wymaga nieco siły, to jej konstrukcja z dwoma „uszami” bardzo to ułatwia.
  • Do użycia blendera kielichowego nie musimy mieć zamontowanej misy, co tak mnie irytuje w moim robocie.

Wady blendera kielichowego:

  • Blender kielichowy jak dla mnie jest zbyt trudny do rozkręcenia, dlatego myję wnętrze, wlewając kroplę płynu do naczyń i pół litra wody i włączając blender. Po chwili wylewam wodę z płynem i wlewam samą wodę do przepłukania. Zwykle wtedy zostaje mi tylko przetarcie myjką brzegów blendera i zewnętrznej strony.

Kenwood Chef XL Elite – maszynka do mielenia

Tu niestety dałam trochę plamę. Ostatnio ograniczamy mięso, ja sama mam jakąś szczególną niechęć do jego obrabiania. No i toleruję już tylko drób 😉 . Dlatego, wybaczcie, test maszynki oparłam na zmieleniu mięsa z indyka. Zdaję sobie sprawę, że to „łatwe” mięso, ale innego bym chyba nie zdzierżyła :/ . Tak więc o maszynce mogę powiedzieć tylko tyle:

Zalety maszynki do mielenia:

  • Przystawkę łatwo się składa i montuje.
  • Maszynka sprawia wrażenie dobrze wykonanej.
  • Skutecznie mieli mięso drobiowe.

Wady maszynki do mielenia:

  • Jak chyba wszystkie maszynki – główne jej części musimy myć ręcznie.

Kenwood Chef XL Elite – cechy ogólne:

Zalety:

  • Robot bardzo stabilnie stoi na blacie, w zasadzie ciężko go oderwać od niego, tak mocne ma przyssawki.
  • Wszystkie elementy robota sprawiają wrażenie bardzo solidnych, włącznie z całą konstrukcją. Nie ma w nim elementu, do którego mogłabym się przyczepić.

Wady:

  • Jak większość tego typu robotów, wszystkie napędy poruszają się jednocześnie, o ile 3 z nich są zabudowane, o tyle ten od mieszadeł rusza się „na widoku”, na szczęście nie stanowi zagrożenia
  • Sam robot, miska i mieszadła są bardzo duże, więc trudno będzie je zmieścić w małej kuchni.

Podsumowanie – moje opinie o robocie Kenwood Chef XL Elite

Już wiele lat temu zarzucono mi, że nie umiem chwalić i do dziś mi to chyba zostało 😉 . Tym razem jednak muszę zrobić wyjątek, ponieważ robot Kenwood Chef XL Elite to najlepszy robot kuchenny, jaki dotychczas testowałam. Jedyną jego istotną wadą może być dla niektórych wielkość urządzenia. Trudno go może zmieścić w małej kuchni i ubijanie 2 białek wydaje się jakieś nieadekwatne w stosunku do wielkości robota. Dlatego polecałabym go przynajmniej 3-osobowym rodzinom ze słabością do wypieków 😉 . Ja robotem jestem zachwycona. Żal będzie się z nim rozstawać. Opisane wady są po to, żebyście mieli świadomość, czego się spodziewać po zakupie. Dla mnie jednak to sprawy kosmetyczne. Kluczowe jest to, że robot doskonale nadaje się do ciast: ubijania, mieszania, zagniatania. Również blender kielichowy sprawdza się świetnie. To podstawowe funkcje robotów kuchennych Kenwood Chef XL Elite. Pamiętajcie jednak, że roboty Kenwood możecie sobie dopasować do własnych potrzeb, kupując akcesoria. Ja pewnie zdecydowałabym się na zestaw z blenderem, maszynką i szatkownicą, a do tego kupiłabym młynek uniwersalny 🙂 . Jak szaleć, to szaleć 😉

Więcej na temat robota Kenwood KVL 6370S dowiecie się na stronie marki Kenwood.

Robot Kenwood Chef XL Elite KVL 6370S kosztuje ok. 1880 zł (sprawdź aktualną cenę).

Robot Kenwood Chef XL Elite KVL 6370S oceniam na 5 gwiazdek

Wpis powstał we współpracy z marką Kenwood

Tagi: , , , , , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



3 komentarze

  1. Urządzenie dobre, ale ta cena kosmiczna. Nie dla Kowalskiego …. 🙁

    Odpowiedz
    • To prawda, jest drogie. Sama zaczynałam od modelu za 500 zł z kilkoma przystawkami, po kilku latach kupiłam za 2 tys, ale niestety gorszy niż ten testowany. Dla porządku dodam, że nawet popularne marki mają modele za 3-4 tys złotych, więc ta cena nie jest aż tak kosmiczna 🙂 Wszystko jeszcze zależy od skali, jeśli robot ma być wykorzystywany bardzo często, to na pewno większy jest sens inwestować niż gdy tylko sporadycznie.

      Odpowiedz
  2. Widziałem twój test tego Boscha i na jego podstawie zdecydowałem, że kupię dokładnie tego Kenwooda 🙂 Nie żałujemy z żoną ani złotówki. Sprzęt rewelacyjny. Co do ceny to radzę zmienić punkt widzenia. Zamiast „kudre super ten robot, ale 1900 zł to bardzo dużo” lepiej pomyśleć „mam wydać 500 czy 1000 zł na urządzenie, z którym będę musiał/a się męczyć, aż się nie zepsuje”. Takie zakupy kończą się tym, że sprzęt bardzo szybko ląduje w szafie i zbiera kurz bo na samą myśl odechciewa się go używać. Lepiej wydać trochę więcej za coś porządnego niż potem żałować.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *