Test odkurzacza bezprzewodowego Philips SpeedPro Max – moje opinie


Na blogu już nie raz recenzowałam dla Was roboty sprzątające, sama wypróbowałam 4 modele. I choć różnic między nimi było sporo, to w pewnych kwestiach odkurzacze automatyczne są identyczne. Cechą, której nie mogę im wybaczyć, jest to, że nie odkurzają schodów. Jest to równie oczywiste, co frustrujące. Bo nawet jeśli pozbędę się z domu wszystkich nieprzyjaznych robotom dywanów, to i tak zmuszona jestem wyciągnąć w końcu stary, poczciwy tradycyjny odkurzacz. Tylko dla tych kilkunastu stopni. Ostatnio mnie jednak olśniło. Zupełnym przypadkiem w tym samym czasie testowałam nowy robot sprzątający oraz bezprzewodowy odkurzacz Philips SpeedPro Max. I oto okazało się, że z takim zestawem da się żyć bez wielkiego odkurzacza na kablu 😀 .

Kiedy przyjechał do mnie Philips SpeedPro Max, moją uwagę zwróciło już eleganckie opakowanie. Niby nie przywiązuję wagi do takich rzeczy, a jednak zrobiło na mnie wrażenie. To taka dbałość nawet o najdrobniejsze detale. Możemy ten model spokojnie kupić na prezent, najlepiej sobie samym 😉 . Złożenie odkurzacza było bardzo proste i bezproblemowe. Sam odkurzacz również prezentuje się bardzo elegancko. Co więcej, po wielu użyciach nadal wygląda jak nowy, a kurz się szczególnie na nim nie osadza.

Zacznijmy jednak od kilku szczegółów technicznych:

  • model: Philips SpeedPro Max FC6823/01
  • odkurzacz bezprzewodowy, bezworkowy
  • nasadka zasysająca 360° (zasysa zanieczyszczenia z przody, z tyłu i po bokach nasadki)
  • zintegrowana szczelinówka ze szczoteczką
  • w zestawie: mini elektroszczotka do miękkich powierzchni (sofa, fotele) oraz baza ładująca do zamontowania na ścianę
  • podświetlenie LED
  • cyfrowy wyświetlacz
  • cyfrowy silnik PowerBlade
  • czas ładowania: 5 godzin („do pełna”, możemy korzystać także po częściowym naładowaniu),
  • czas pracy: do 65 minut, czas pracy w trybie turbo: 21 minut
  • bateria Li-Ion
  • pojemnik na kurz: 0,6 l
  • poziom głośności: 84 dB
  • nadmuch maksymalny: > 1000 l/min

Gdzie diabeł nie może…

Tak jak pisałam wyżej, zaczęłam testy właśnie od odkurzania schodów. Po prostu najpilniej tego wymagały 🙂 . Philips SpeedPro Max bardzo dobrze się sprawdził. Oczywiście nasadka nie odkurzyła wokół słupków od balustrady, bo jest zbyt duża. Ale już po jej zdjęciu i rozłożeniu specjalnej końcówki ze szczoteczką, jest to jak najbardziej możliwe. Później krążyłam po domu i jakoś tak naturalnie poprawiałam typowe niedociągnięcia robota sprzątającego: a to za szafą, a to pod toaletą, a to na suficie, a nawet w skrzyni łóżka. Do tego w wersji ręcznej zebrałam okruchy ze stołu, a dokładniej tonę okruchów z kilku stołów. Testowałam Philipsa także na dywanach i również dobrze sobie radził. A jak wiadomo, z dywanami zawsze są jakieś problemy 😉 . W przypadku grubszego dywanu wystarczyło tylko zmniejszyć moc, żeby poruszał się po nim płynnie.

Odkurzając, miałam wrażenie, że gdyby jego nasadka była nieco szersza, to nie zauważyłabym różnicy w stosunku do mojego zwykłego odkurzacza. Jest naprawdę skuteczny, znacznie bardziej niż oczekiwałam po bezprzewodowym modelu. Z ciekawości porównałam czystość 3 schodków: jeden odkurzyłam Philipsem, drugi – tradycyjnym workowym odkurzaczem, a trzeci moim kilkuletnim już pionowym odkurzaczem (również bezprzewodowym). Niestety nie dorobiłam się białej rękawiczki 😉 , więc po prostu przejechałam po schodkach dłonią. Te odkurzone Philipsem i odkurzaczem workowym były podobnie czyste, mój stary odkurzacz pionowy niestety wypadł dużo gorzej.

Kto jest bardziej wytrzymały – ja czy bateria?

Muszę przyznać, że deklarowany czas pracy odkurzacza nieco mnie przestraszył. Jakoś nie widzę siebie odkurzającej non stop przez 65 minut 😉 . Na szczęście tyle czasu możemy odkurzać w trybie eko (czyli poziom mocy 1). Ja postawiłam w teście jednak na większą skuteczność i szybkość odkurzania – sprawdziłam, jak długo pozwoli mi odkurzać na poziomie mocy 2. Gdybym miała używać Philipsa do dłuższego sprzątania, właśnie ten tryb bym wybierała. Najpierw przygotowałam dom, żeby odkurzać bez przerw na podnoszenie zabawek z podłogi. Ustawiłam stoper i siebie w blokach startowych 😀 . Wynik mnie zaskoczył, bo zabrakło mi podłóg do sprzątnięcia! Bateria na poziomie mocy 2 wytrzymała prawie 32 minuty! W tym czasie odkurzyłam: 3 nieduże sypialnie, 25-metrowy salon, łazienkę, kuchnię, spory przedpokój i schody – dokładnie 21 stopni 🙂 Przez cały czas korzystałam z dużej ssawki do podłogi. Dopiero na sam koniec zdjęłam ją, żeby jeszcze odkurzyć stoły z okruchów. Także wynik imponujący, szczególnie biorąc pod uwagę skuteczność odkurzacza. Nie każcie mi liczyć, ile metrów udało mi się sprzątnąć, ale na oko mieszkanie 90-metrowe odkurzymy bez problemu na jednym ładowaniu.

Philips SpeedPro Max kontra brytyjskie krótkowłose

Jednak domowe testy wciąż nie do końca mnie przekonywały. Cały czas kołatało mi w głowie, że przecież to odkurzacz skierowany w dużym stopniu do właścicieli zwierząt. Ma dodatkową mniejszą elektroszczotkę dedykowaną odkurzaniu mebli tapicerowanych. Możemy ją założyć zarówno na rurę jak i sam korpus. Ja zdecydowanie wolę krótszą wersję, jest dużo wygodniejsza niż tradycyjny odkurzacz! Wracając do zwierząt, to uznałam, że gdzież będę miała lepsze poletko doświadczalne niż u dwójki brytyjskich krótkowłosych. Zapowiedziałam się u mojej siostry na kilka dni wcześniej, co by za bardzo nie sprzątała. I nie zawiodłam się. Pufa okazała się mega wyzwaniem 🙂 . Philips SpeedPro Max poradził sobie z nią całkiem dobrze. Efekt nie był może idealny, ale różnica w stosunku do stanu wejściowego kolosalna 😉 . Zresztą sami możecie zobaczyć na filmie. W przypadku zwierząt w domu (a szczególnie gdy razem z nimi chowa się niemowlak 😉 ) konieczne jest regularnie odkurzanie mebli tapicerowanych. Ten odkurzacz rzeczywiście nam to zadanie ułatwia. Nie widzę potrzeby korzystania do tego celu z odkurzacza tradycyjnego.

Zalety:

  • jest bezprzewodowy w odróżnieniu od tradycyjnych odkurzaczy na kablu i odkurza schody w odróżnieniu od robotów sprzątających ;),
  • jego skuteczność wydaje mi się porównywalna do odkurzacza tradycyjnego,
  • długi czas pracy na jednym ładowaniu baterii, wystarczający na odkurzenie całego dużego mieszkania,
  • ma bardzo dobre podświetlenie LED – nawet zbyt dobre, bo każe Ci odkurzać tak długo, aż będzie idealnie czysto 😉 . Nie dajcie sobie wmówić, że to tylko gadżet! To naprawdę przydatna funkcja, a jak ktoś jeszcze ma słaby wzrok, jak ja, to już w ogóle 🙂 ,
  • oferuje 3 poziomy mocy, którymi możemy sterować za pomocą wygodnego przycisku tuż pod kciukiem,
  • wyświetlacz pokazuje procentowy poziom naładowania baterii – bardzo przydatne, wiemy, czy musimy się pospieszyć ze sprzątaniem 🙂
  • wydaje się solidnie wykonany, materiały sprawiają wrażenie wytrzymałych, a wykończenie i spasowanie części dokładne,
  • po zdjęciu rury i ssawek zamienia się w odkurzacz ręczny, którym możemy odkurzyć na przykład okruchy na stole – jego końcówka ma ciekawe, choć banalnie proste rozwiązanie – maleńki kawałek tkaniny przyklejony do spodniej strony, dzięki czemu możemy być spokojni, że meble nam się nie porysują.
  • główna nasadka nadaje się zarówno do gołych podłóg jak i dywanów,
  • mniejsza elektroszczotka sprawdza się do odkurzania kanapy i foteli z sierści zwierząt,
  • rura jest zakończona zintegrowaną małą szczotką, którą można złożyć, dzięki czemu nie ma szans się nam zgubić 😉 Pozwala nam ona na delikatne odkurzenie sufitu.
  • zarówno rura jak i przegub elektroszczotki są płaskie (maksymalnie 7,5 cm), dzięki czemu odkurzacz wjedzie w przestrzenie pod niektórymi meblami,
  • opróżnienie zbiornika na kurz, a także wyjęcie szczotki do wyczyszczenia jest szybkie i banalnie proste,
  • zebrany kurz zbija się w gęstych kłębek, dzięki czemu wyrzucając go, nie bucha w nas chmura pyłu 🙂 , to ważne dla alergików, czyli dla mnie!
  • ma uchwyt do zawieszenia na ścianie, dzięki czemu zajmuje mało miejsca,
  • kiedy chcemy go na chwilę odstawić, stoi zupełnie bezpiecznie, opierając się o ścianę, próbowałam wiele razy i jeszcze nigdy mi się nie przewrócił,
  • bateria litowo-jonowa – pojemna i trwała.

Wady:

  • jest głośny, szczególnie w trybie turbo, który jest najbardziej skuteczny do twardych podłóg,
  • dla mnie trochę za ciężki, jeśli miałabym go używać do całego domu, to bym sobie wyrobiła biceps i została bohaterką moich dzieci 😀 A na poważnie – z całym osprzętem waży ok 2,8 kg, w przypadku słabszych osób sprawdzi się przy krótszym użyciu. Znacznie lżejszy jest w wersji ręcznej – bez rury i szczotki głównej waży ok 1,5 kg. Choć sprawdziłam też z ciekawości podobny model konkurencji – na oko (rękę?) waga bardzo podobna, może nawet większa. Najwyraźniej „ten typ tak ma”.
  • brakuje mi małej ssawki ze szczoteczką, którą mogłabym użyć do odkurzania kurzu na szafkach – taką słabość mam, że najchętniej bym ścierała kurze odkurzaczem 😉

Podsumowanie

Odkurzacz Philips SpeedPro Max to przede wszystkim idealne uzupełnienie dla robota sprzątającego. Jest na tyle skuteczny, że możemy zupełnie zrezygnować z tradycyjnego odkurzacza i zaoszczędzić sporo miejsca. Odkurzymy nim schody, meble, sufit i mniej dostępne przestrzenie. Szybko ogarniemy też miejscowe zabrudzenia. Możemy nim oczywiście odkurzyć i całe mieszkanie (bateria spokojnie na to pozwala!), ale mnie to nieco zmęczyło 😉 .

Więcej informacji na temat tego odkurzacza znajdziecie na stronie Philips.

Odkurzacz Philips SpeedPro Max kosztuje ok. 2 000 zł (sprawdź aktualną cenę).

Odkurzacz Philips SpeedPro Max w skrócie:

  • bezprzewodowy, a jednocześnie skuteczny odkurzacz,
  • przydatne oświetlenie podłogi oraz wyświetlacz LED z procentowym naładowaniem baterii,
  • bateria wystarcza na odkurzenie dużego mieszkania,
  • specjalna mini elektroszczotka dedykowana do zbierania sierści z mebli i dywanów,
  • atrakcyjnie zapakowany i solidnie wykonany,
  • mógłby być nieco cichszy i lżejszy.

Odkurzacz Philips SpeedPro Max oceniam na 4,5 gwiazdki

Wpis powstał we współpracy z marką Philips.

Unboxing – rozpakowanie odkurzacza

Podsumowanie
Data oceny
Produkt
Odkurzacz bezprzewodowy Philips SpeedPro Max
Ocena
4.51star1star1star1star1star
Tagi: , , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



1 komentarz

  1. Koleżanka miała taki właśnie odkurzacz, ale niezbyt dokładnie czyścił wszystkie miejsca. Teraz kupiła Rhapsody marki Hoover i bardzo jest z niego zadowolona. Okazuje się, że to cacko potrafi dotrzeć do całkiem niedostępnych zakamarków. A jakie jest manewrowalne! Aż zachciało mi się zmienić mój stary odkurzacz na nowocześniejszy model.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *