Jak wybrać odkurzacz (z etykietą energetyczną). Poradnik.


Spotkaliście się kiedyś z prawem serii? Mam nadzieję, że nie. Zwykle bowiem nie dotyczy ono seryjnego wygrywania w Lotto 🙂 W moim domu hasło to pojawia się, gdy masowo psują nam się sprzęty. W ubiegłym roku o tej porze padły nam kolejno: zmywarka, ręczny odkurzacz i ekspres do kawy. Na szczęście dzięki serwisom wszystko odratowane. W końcówce roku mieliśmy mniej szczęścia. Zaczęło się w październiku od sokowirówki, później przyszła pora na pralkę i baaardzo starą wieżę stereo (jej akurat wybaczam). Nowy rok przywitał nas zepsutym odkurzaczem.

Jeśli przypadkiem jesteście szczęśliwymi posiadaczami modelu Electrolux Ultra Silencer Z3356, to dobrze Wam radzę – dbajcie o niego! My niestety nie dbaliśmy. Podczas swojej prawie 10-letniej służby przeżył kilka remontów. Na przekór ostrzeżeniom producenta wciągnął nieco gipsu, gruzu, popiołu no i mąki. Do tego filtry czyściliśmy i wymienialiśmy zdecydowanie za rzadko. To cud, że tak długo wytrzymał! Dopiero teraz, kiedy przejrzałam modele dostępne na rynku, doceniłam, jak dobry miałam odkurzacz. Do tego stopnia, że rozważaliśmy nawet jego reaktywację poprzez zakup nowego silnika, filtrów i kilku akcesoriów. To jednak okazało się mało opłacalne.

Musiałam zatem dokładniej przyjrzeć się aktualnym ofertom producentów. Okazało się, że z powodu nowych regulacji unijnych (Rozporządzenie UE nr 665/2013) mamy na rynku modele o bardzo zróżnicowanej mocy, a co za tym idzie różnej efektywności energetycznej. Pojawiają się wątpliwości, czy i na ile drastyczne zmniejszenie mocy (nawet o ponad 1000W w przypadku niektórych modeli) przełoży się na skuteczność odkurzacza. Etykieta energetyczna ma jednak sporo plusów. Unia nakazała producentom informowanie nas nie tylko o klasie zużycia energii, ale też klasie skuteczności odkurzania (na podłodze twardej i dywanie), klasie reemisji kurzu i poziomie hałasu. Możemy zatem porównywać produkty na poziomie wszystkich tych cech.

Przyznam, że wybierając odkurzacz szukałam podobnego do mojego poprzedniego, tradycyjnego odkurzacza z workiem. Ponadto skupiłam się na wyżej wspomnianych parametrach z etykiety energetycznej, które moim zdaniem faktycznie są istotne.

Cicho znaczy komfortowo i zdrowo

Poziom hałasu teoretycznie nie powinien być dla mnie kluczowy. Nie mieszkam już w bloku, nie przeszkadzam sąsiadom. Odkurzam, kiedy dzieci nie śpią. Poza tym są one tak głośne, że chyba żaden hałas mi niestraszny 🙂 Z drugiej strony, mój poprzedni Ultra Silencer oferował 72 dB. Trudno byłoby mi po prawie 10 latach przyzwyczaić się do głośniejszego, mniej komfortowego odkurzania. Tym bardziej, że głośność starego sprzętu wcale nie wydawała mi się taka mała – raczej akceptowalna. No ale skoro zmieniam odkurzacz po tylu latach na nowszy, to oczekuję, że będzie lepszy!

Dwa razy mniejsza moc – taka sama skuteczność?

klasa skuteczności odkurzania

Klasa skuteczności odkurzania

Skuteczność odkurzania to delikatny temat. Niestety w domowych warunkach mamy małe szanse ją porównać. A przecież kupując sprzęt, nie sprawdzamy go nawet w domu, decyzje podejmujemy na podstawie wyglądu i parametrów sprzętu. I o ile chcemy porównać ze sobą najnowsze odkurzacze z etykietą energetyczną, nie jest to żaden problem, ponieważ klasa skuteczności jest na niej podana. Tylko w jaki sposób sprawdzić, czy nowy odkurzacz o mocy kilkuset wat będzie równie skuteczny jak ten dotychczas używany? Możemy wierzyć albo w zapewnienia producentów (że oczywiście tak) albo obiegowe opinie, według których ci pierwsi na pewno kłamią i odkurzacz nie może być równie dobry 🙂 Ja szukałam opinii użytkowników w internecie. Niestety sami klienci nie są w stanie obiektywnie ocenić skuteczności (popularną „miarą” jest zasysanie dywanu podczas odkurzania, co ma świadczyć o mocy urządzenia – zawsze to coś 🙂 ) Innym problemem jest to, że czasem nowe modele nazywają się podobnie do starszych o dużo większej mocy i opinie do różnych tak naprawdę produktów mieszają się. Jak ja sobie poradziłam z tematem? Na początek poczytałam, jakie są wymogi oznaczenia daną klasą (zdjęcie obok).

Na czym polegają klasy skuteczności odkurzania? W uproszczeniu: w przypadku dywanów sprawdza się po odkurzeniu stosunek kurzu w zbiorniku do kurzu wysypanego wcześniej na testowaną powierzchnię, w przypadku podłóg natomiast – stosunek ubytku kurzu w szczelinie testowej do kurzu wysypanego do tej szczeliny. W takim razie możemy uznać, że najlepsze odkurzacze mają ponad 91% skuteczność na dywanie i 111% skuteczność na twardej podłodze. Jakim cudem ponad 100% skuteczność? Prawdopodobnie odkurzacze zbierają również kurz spoza obszaru testowego. Mamy tu niestety pewien haczyk. Powyższa skuteczność jest wynikiem cyklu odkurzania, na który składa się 5 ruchów do przodu i do tyłu na tym samym obszarze. No to się namachamy! 🙂

Kiedy już zorientowałam się, jak to jest z tymi klasami, przejrzałam listę modeli w akceptowalnej dla mnie cenie oraz o poziomie hałasu poniżej 75 dB. Szybko zorientowałam się, że bez problemu mogę znaleźć urządzenie o klasie A odkurzania podłóg. Jednak jeśli chodzi o klasę odkurzania dywanów, sprawa wygląda gorzej i mogę liczyć na klasę B lub C. Pocieszające, że w domu mam w większości gołe podłogi 🙂

Ciekawostka: W popularnym sklepie internetowym wyszukałam wszystkie dostępne odkurzacze z klasą A dla dywanów. Znalazłam tylko 2 (w tym 1 workowy), oba w cenie powyżej 1500 zł.

Jeśli nadal macie wątpliwości co do skuteczności nowych odkurzaczy, może uspokoi Was nieco fakt, że wiele odkurzaczy o mocy „przepisowej”, ale wciąż sporej (1200W – 1500W) ma często podobną lub niższą klasę skuteczności odkurzania niż nowe modele o mocy 600-700W. Są za to oczywiście tańsze.

 

Odkurzacz dla alergików

klasa reemisji kurzu odkurzaczy

Klasy reemisji kurzu

Jestem uczulona na kurz, dlatego, szukając odkurzacza, czułam się bombardowana hasłami promującymi właściwości antyalergiczne tych urządzeń. Jeden z producentów proponuje na przykład antywirusowy i antybakteryjny filtr z ekstraktem z liści miłorzębu 🙂 . Dla wymagających 🙂 . Mniej wymagającym pozostaje rada mojego alergologa, według którego kurzu nie dam rady wyeliminować całkowicie, uczulona będę zawsze i muszę się z tym pogodzić. Choć będę się lepiej czuć, jeśli to mąż będzie sprzątał 🙂 . No to na pewno! Mimo wszystko wolę myśleć, że odkurzanie jest skuteczne i jak najmniej kurzu z odkurzacza wyfrunie drugą stroną (kurz „latający” jest oczywiście bardziej odczuwalny przez alergików niż ten, który sobie spokojnie „leży”). W tym celu sprawdzałam klasy reemisji kurzu oraz rodzaj głównego filtra. Wygląda na to, że pojęcie reemisji kurzu jest nieco szersze niż skuteczność filtra, obejmuje bowiem oprócz filtra na wylocie powietrza także inne filtry oraz te zanieczyszczenia, które wydostają się przez nieszczelności odkurzacza. Filtr wylotowy jest na pewno kluczowy – zdecydowana większość odkurzaczy w klasie A reemisji kurzu posiada filtr antyalergiczny typu HEPA. Jak wyglądają klasy reemisji kurzu, możecie sprawdzić na zdjęciu.

Ciekawostka: Jeden z czołowych producentów w swoim katalogu sugeruje, że odkurzacz z klasą A zatrzymuje wewnątrz 50 razy więcej kurzu niż ten z klasą F. Tak naprawdę różnica „zatrzymanego” kurzu to 99,98% kontra 99,00%, czyli niecały punkt procentowy. Klasa F rzeczywiście oddaje 50 razy więcej cząsteczek kurzu, jednak mówimy tu u ułamkach procenta kurzu wciągniętego przez odkurzacz. Choć oczywiście dla alergika to może być istotna różnica.

Jeśli zależy Wam, żeby ilość zanieczyszczeń wylatujących była minimalna, możecie się jeszcze zainteresować rodzajem filtra HEPA. Najlepiej jeśli będzie miał numer H13, zatrzymuje wtedy 99,95% cząstek o wielkości powyżej 0,3μm (podobno jest stosowany w nawiewnikach w salach operacyjnych). Nieco gorszy jest filtr H12 o skuteczności 99,50%. Dobrze, żeby był to filtr zmywalny, wtedy rzadziej trzeba go wymieniać. Pamiętajmy jednak, że, wybierając odkurzacz z filtrem HEPA, prędzej czy później powinniśmy go wymienić (zaleca się co roku). Możemy wtedy zdecydować się na filtr o lepszych parametrach – zwykle filtry H12 i H13 są zamienne, muszą tylko być to filtry dopuszczalne przez producenta. Filtry typu HEPA kosztują od 20 do 60 złotych. No a teraz haczyk – producenci nie zawsze przyznają się, jaki filtr HEPA wykorzystują. Co więcej wcale nie musi to być oryginalny filtr HEPA, a jedynie jego odpowiednik. Electrolux na przykład posługuje się własnymi nazwami dla filtrów tego typu, są to odpowiedniki H12 i H13.

Klasa energetyczna – oszczędność czy ekologia?

klasa efektywności energetycznej odkurzaczy

Klasy energetyczne odkurzaczy

Klasa efektywności energetycznej to, dzięki unijnym decyzjom, bardzo nośne hasło w kontekście sprzętu AGD. Od września 2014r. dotyczy także odkurzaczy (zdjęcie obok).

O skuteczności odkurzania pisałam sporo powyżej. Nic nie wskazuje na to, żeby modele o niższej mocy (a jednocześnie wysokiej klasie energetycznej) były mniej skuteczne. Skoro tak, uznałam, że warto wybrać model bardziej ekonomiczny i ekologiczny, choć droższy. Dla uproszczenia możemy przyjąć, że dwa razy większa moc odkurzacza oznacza dwa razy większe roczne zużycie energii. Kupując zatem odkurzacz o mocy 700W zamiast 1400W zużyjemy rocznie 26kWh zamiast 52kWh przy założeniu, że odkurzamy średnio raz na tydzień mieszkanie o powierzchni 87m². Różnice w kosztach są bardzo małe, bo rocznie zaoszczędzimy jakieś 16 zł na energii elektrycznej. Oczywiście, jeśli odkurzamy częściej lub mamy większe mieszkanie, opłacalność takiej decyzji będzie większa. Warto poza tym spojrzeć na zagadnienie z punktu widzenia ekologii. 26kWh w jednym mieszkaniu to nic, ale już w całej dzielnicy to zawsze trochę mniej zanieczyszczeń w atmosferze 🙂

Jak najmniej uciążliwe sprzątanie

Wygoda użytkowania odkurzacza dla każdego może oznaczać coś innego. Warto się zastanowić, jakie cechy Waszego poprzedniego odkurzacza Wam odpowiadały, do jakich jesteście przyzwyczajeni, a co Was drażniło, czego Wam brakowało. Dla mnie najważniejsze są:

  • szeroki promień działania – specjalnie nie piszę „długość kabla”. Producenci w swoich specyfikacjach posługują się promieniem działania, które oznacza odległość od szczotki do gniazdka. Zwykle odkurzacz, wąż, rura i szczotka dają około 3 metry, reszta do długość przewodu. Ja sprawdziłam, że mój poprzedni odkurzacz miał zasięg około 12 metrów i była to dla mnie odległość bardzo wygodna. Szczególnie teraz, kiedy wiele gniazdek elektrycznych mam zamkniętych zaślepkami dla bezpieczeństwa dzieci. Kiedy mieszkałam w mniejszym mieszkaniu, kabel odkurzacza wydawał mi się nieskończony 🙂
  • niska waga odkurzacza / składana rączka do przenoszenia – mój poprzedni odkurzacz był dość ciężki, ale było to do zaakceptowania dzięki rozkładanej z obudowy rączce, która pozwalała na wygodne przenoszenie odkurzacza w pozycji poziomej. Sprawdzając wagę odkurzacza, warto udać się do sklepu i po prostu go podnieść. Waga w kilogramach podawana przez producentów może być trudna do wyobrażenia. Ponadto jedne firmy podają wagę samego głównego modułu odkurzacza, a inne razem z wszystkimi akcesoriami – trudno zatem porównać w ten sposób modele.
  • automatyczne zwijanie kabla / autorewers – rozpieszczona przez mój stary odkurzacz żyłam w przeświadczeniu, że automatyczne zwijanie kabla to synonim tzw. autorewersu, z którego od prawie 10 lat korzystałam. Byłam przekonana, że obecnie wszystkie modele to oferują. Wizyta w sklepie wyprowadziła mnie z błędu. Okazało się, że automatyczne zwijanie oznacza zwinięcie się kabla po naciśnięciu przycisku na obudowie, podczas gdy autorewers to automatyczne dostosowywanie się długości kabla do odległości od kontaktu (kiedy się oddalam – kabel się wydłuża, kiedy się zbliżam – skraca). Okazało się, że ta druga funkcja jest albo zupełnie już niedostępna albo skrzętnie ukrywana przez producentów. Nawet następcy mojego starego modelu nie mają autorewersu, co więcej – dużo droższe Electroluxy również nie. Fakt, ma on kilka wad – można się potknąć o kabel, naciągnięty miedzy odkurzaczem a kontaktem albo strącić kablem przedmioty na stole. Za to nigdy nie trzeba odsuwać kabla, żeby pod nim odkurzyć 🙂

Omówiłam dla Was cechy, które z mojego punktu widzenia są ważne podczas wyboru odkurzacza. A oto inne cechy, na które jeszcze możecie zwrócić uwagę:

  • szczotki – jakie są dostępne w zestawie, a jakie można dokupić? Warto pomyśleć o turboszczotce (podobno dobrej do dywanów), małych szczotkach do mebli albo specjalnych do sierści zwierząt.
  • wielkość i zwrotność kół – czy bardziej zależy nam na dużej zwrotności odkurzacza, czy wolimy koła bardziej „terenowe” i odporne na przeszkody?
  • cena, dostępność i rodzaj wymiennych worków – od nich zależy koszt eksploatacji.
  • pojemność worków – czy będziemy musieli je często wymieniać?
  • parkowanie w pionie i/lub poziomie – to nic innego jak doczepienie szczotki do korpusu, żeby się nie przewracała, w poziomie sprawdza się bardziej na chwilę, w pionie – do przechowywania odkurzacza na małej przestrzeni.

Gratuluję tym czytelnikom, którzy dotarli do tego miejsca 🙂 I ich przede wszystkim zapraszam na kolejny post  – porównanie 3 cichych i skutecznych odkurzaczy oraz inne moje wpisy na temat odkurzaczy.

Tagi: , , , , , ,
Subskrybuj mój kanał na YouTube



10 komentarzy

  1. Autorewers, to mają magnetofony, a Twój stary odkurzacz miał zwyczajnie uszkodzony zwijacz, który się nie blokował.

    Odpowiedz
    • Miał funkcję autorewersu (jak pisałam – automatyczne dostosowywanie się długości kabla do odległości od kontaktu), obsługiwaną przez dodatkowy przycisk. Nie był to uszkodzony zwijacz 🙂

      Odpowiedz
  2. Hahah – kolega(albo koleżanka) aaaaaaaaaaa, na zasadzie „nie znam się to się wypowiem” chciał(a) zabłysnąć 🙂
    Mamy Starego Ultrasilencera i tak to dokładnie działa. Przycisk od zwijania jest podwójny. Jak jest wciśnięta jego wewnętrzna część to wtedy jest właśnie uruchomiony ten „autorewers”
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  3. Nilfisk ma całkiem fajne sprzęty czyszczące 😉 Ja kupiłem świetny odkurzacz 2 lata temu i jestem zadowolony.

    Odpowiedz
    • Używam tego sprzętu w swojej firmie sprzątającej. Po roku nie zepsuła się jeszcze żadna maszyna. Widać, że solidne są.

      Odpowiedz
  4. A który odkurzacz Nilfisk polecasz do domu? Bo ja ich kojarzę z maszyn – zamiatarek raczej..

    Odpowiedz
  5. A słyszeliście o pure i9 marki electrolux, trochę się boję kupić bo nigdy nie miałam do czynienia z robotami ale polecają, hmm

    Odpowiedz
  6. no slyszałem jasne, masz ten filmiki porównawcze, z mojego doświadczenia wynika, że lepiej kupić roomba, myślę, że oni się w tym specjalizują i dlatego w efekcie roomba lepiej zbiera

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Share This